Folklor z Pogranicza HERODY 2010 w PISZU

ZNAD PISY

ROZMOWY KLIO...

Odsłon : 143830

HERODY 2010 w PISZU
(0 głosów, średnia ocena 0 na 5)

 

PISZANIE4


„Pogobianki” i „Rostkowianki”, Chór Seniorów działający przy Ośrodku Kultury w Wydminach (pod kierunkiem Henryka Gierwela) i piski zespół śpiewaczy emerytów „Żywioł”, dzieci z klas trzecich Szkoły Podstawowej nr 1 w Piszu, „Orzyszanki” i Zespół Klubu Seniora „Piszanie” – w święto Trzech Króli scena Piskiego Domu Kultury przez dwie godziny rozbrzmiewała śpiewem artystów przybyłych z okazji I Przeglądu Zespołów Kolędniczych „Herody 2010”.

 

 

 

Inicjatorką imprezy była Krystyna Bochenek, która prowadziła całe spotkanie. Trzeba też wymienić „wiejskich grajków”, którzy przez cały wieczór przygrywali na kolędniczą nutę – Mariusza Trupacza, Mariana Kamińskiego, Marka Piotrowskiego i Milenę Zyskowską. Na scenie było radośnie i kolorowo a brawa unoszące się nad widownią dowodziły, że publiczność bawiła się razem z występującymi, tymi w wieku lat pięciu… i osiemdziesięciu pięciu. „To była fajna zabawa, widziałam, że członkowie zespołów bawili się  doskonale, że występy sprawiały im samym mnóstwo radości. I mnie się to udzieliło” – mówiła 15 - letnia uczennica gimnazjum, gdy po zakończonym przeglądzie zapytałem ją o wrażenia.

 

 

Dla mnie piskie „HERODY 2010” były nie tylko rozrywką. Przecież to stara, polska tradycja kolędowania od chałupy do chałupy, z betlejemską gwiazdą i Turoniem, z  ludową interpretacją ewangelicznej historii wędrówki Marii, rzezi niewiniątek zarządzonej z rozkazu Heroda, czującego zagrożenie przez nadejście nowego Króla. To opowieść o odwiecznym dramacie tyrańskiej władzy, na którą też przyjdzie kres w postaci Białej Pani z kosą i Diabła, zabierającego grzeszną duszę króla. Bo co z tego, że na swe usługi ma zbrojną gwardię, skoro nie ma czystego sumienia? Ten moralitet w różnych wersjach zakorzenił się w naszej obyczajowości bardzo mocno… I oto na scenie Domu Kultury mogliśmy jeszcze raz przeżywać te opowieści znane od dziecka.

 

 

Niektóre zespoły („Rostkowianki”) zaprezentowały  Herodów w oryginalnej wersji. Tak, jak ją pewnie ktoś jeszcze przed wojną zapisał, bezpośredniością przekazu i odwagą słów (dialogi Żyda z Herodem i jego otoczeniem) zaskakując nieco współczesnego widza, przywykłego już do swoiście rozumianej „politycznej poprawności”. Oryginalnym, a dziś już prawie nieznanym folklorem uraczyły widzów także „Orzyszanki”. Odnaleźliśmy go nie tylko w repertuarze, ale także w ich stroju, interpretowaniu śpiewanych tekstów, w których Franki, Antki i Maćki, pełni ludzkich przywar i skłonności, stawali bezradni przed tajemnicą Bożego Narodzenia. „Orzyszanki” na scenie potrafiły wprowadzić nastrój autentycznego wiejskiego kolędowania sprzed dziesiątków lat.

 

Uroczo wypadły również dzieci z „Jedynki”, perfekcyjnie przygotowane do występu przez wychowawczynie - Dorotę Stasik, Jolantę Roszczypałę, Aldonę Kozioł, Iwonę Olszewską i Iwonę Mierzejewską. Z premedytacją wymieniam tę litanię nazwisk. Wiem, ile pracy wymaga zaangażowanie tak dużej grupy młodych aktorów, a potem doprowadzenie ich do umiejętności, których doświadczyliśmy podczas „Herodów”. Zwykle jednak nazwiska osób przygotowujących giną gdzieś w ogólnych zachwytach nad tym, jaką wspaniałą mamy młodzież…

 

 

Sympatycznie śpiewały kolędy członkinie zespołu z Pogobia i zespół „Żywioł”. Wrażenie robiły kolędy i pastorałki wykonywane na głosy, we współczesnej aranżacji gości z Wydmin. Mocny akcent na koniec imprezy dołożyli „Piszanie”. Przedstawienie „Herodów” w ich wykonaniu pokazało, że młodzi duchem członkowie zespołu na scenicznych deskach czują się nie tylko swobodnie, ale potrafią jeszcze porwać publiczność! Był więc dla mnie przegląd zespołów kolędniczych w PDK czymś więcej, niż tylko znakomitą zabawą. To solidna dawka folkloru w dawnej i współczesnej aranżacji, folkloru, który dziś, w naszych „oświeconych” i „postępowych” czasach, chyba zbyt łatwo bywa spychany do pozycji okazjonalnych występów… Czy jednak rzeczywiście folklor to coś martwego, spisanego do kategorii – „przeszłość” i odkurzanego od czasu do czasu?

 

 

Po zakończeniu piskich „HERODÓW 2010”, wróciłem sobie do domu… Zaparzyłem herbatkę i zaległem przed telewizorem, z którego komentatorzy raczyli widzów newsami z galopujących prac komisji śledczej do spraw hazardu. Na innym kanale to samo robili politycy. Od naciskania kolejnych guziczków na pilocie oderwał mnie przeciągły sygnał domofonu. Podniosłem słuchawkę i usłyszałem dziecięcy głos… Ktoś z ulicy, odgrodzonej od domu rozległym podwórkiem i wysokim, gęstym płotem, pytał: - Czy przyjmie pan dziś kolędników?

(wb)

 
Proszę zarejestruj się by móc dodawać komentarze do tego artykułu.

Wydarzenia

Brak wydarzeń
Maj 2012
N P W Ś C P S
29 30 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31 1 2