Folklor z Pogranicza Mazurski komiks i grozkowe opowieści…

ZNAD PISY

ROZMOWY KLIO...

Odsłon : 143831

Mazurski komiks i grozkowe opowieści…
(15 głosów, średnia ocena 4.87 na 5)

Niała baba pofajdoka/ roz dwo trzi/wsadziła go na prosiaka/ roz dwo trzi/prosiak lato jek szaluny/ bo ma łagun zakryncuny/ Roz dwo trzi” – ile razy mazurski komiksMazurska Kapela Ludowa z Pisza śpiewała tę pieśń, zwaną popularnie „Pofajdokiem”, zastanawiałem się, cóż to za dziwadło ten „pofajdok”, co to go baba na prosiaka wsadziła?

 

 

Był początek lat dziewięćdziesiątych, kapela działająca przy Społecznym Ognisku Muzycznym była podaj jedyną trupą muzyczną, która wtedy w Piszu śpiewała folklor a ja – świeży przybysz z Mazowsza - dopiero wchodziłem w problematykę Mazur i Mazurów błądząc po omacku w poszukiwaniu jakiejkolwiek wiedzy na temat miejsca, w którym się znalazłem. Dziś jest łatwiej. W Muzeum Ziemi Piskiej vis a vis mojego biurka znajduje się biurko Dietmara Serafina, który od czasu do czasu opowie coś o mazurskich zwyczajach, czasem nawet używając „mazurskiej gadki”.

 

Pamiętam, jak w 1998r., już po rozpoczęciu współpracy z MZP namawiałem Dietmara do rozpoczęcia cyklu mazurskich pogadanek w „Echach Piskich”. Zbierał się, zbierał… W międzyczasie „Echa…” przestały się ukazywać, zastąpiła je „Gazeta Piska”… Wreszcie w 2000 roku ukazał się pierwszy z cyklu krótkich, żartobliwych felietonów, które potem przez kolejnych sześć lat w „Gazecie…” publikował tajemniczy „Grozek”. Pisane gwarą felietony „Grozka” wzbudzały zwykle zainteresowanie mieszkańców Pisza, niekiedy też były wykorzystywane na lekcjach regionalnych, a samego autora zaczęto zapraszać do co poniektórych szkół, domów kultury i muzeów (także poza opłotkami Pisza), aby raczył coś słuchaczom po mazursku powiedzieć.

I oto w 2010r. tajemniczy „Pofajdok” z początków lat dziewięćdziesiątych i nie mniej tajemniczy „Grozek” z początków lat dwutysięcznych zmaterializowali się w postaci co najmniej zaskakującej. Gmina Szczytno korzystając z dofinansowania Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Warmia i Mazury na lata 2007-2013, wydała niewielki komiks pt. „Abentojry mazurskech pofejdokóf. Przygody mazurskich pofajdoków”. Autorem scenariusza i naprawdę świetnych rysunków jest Przemek Kozak. Teksty w gwarze mazurskiej opracował i przetłumaczył… Dietmar Serafin.

Zacznijmy więc od początku… Pofajdok to włóczęga, obieżyświat, łazik bez zajęcia szukający własnych ścieżek. I właśnie on stał się głównym bohaterem 13 krótkich historyjek obrazkowych, które zebrano na 27 stroniczkach komiksu. Wśród nich – krótka opowieść o zgubnych skutkach działania skrzydlatego Amora; o pofajdoku który stał się „bogacem”; o „małej bzieli”; o drwalu, rabuśniku, fojermanie (strażaku) i wiele innych „poziastek” podanych w zabawnej formie graficznej i skomentowanych po mazursku. Wprawdzie piski współautor książeczki w bezpośrednich rozmowach wyraża pewne wątpliwości, dotyczące nadmiernej prostoty scenariusza, ale całość robi bardzo sympatyczne wrażenie, zachęcające do lekkiej, ale zostawiającej ślad lektury.

Książeczka ukazała się w wersji angielskiej i współczesnej polskojęzycznej, ale tylko wersja mazurska powstała przy współudziale D. Serafina. I szczerze mówiąc, to właśnie ona wydaje się najciekawsza i najbardziej godna polecenia. Załączony na końcu słowniczek ułatwia czytanie i naukę. Dowiadujemy się zeń m.in., że szlos to zamek a siółecka – chwilka, bełk to po naszemu brzuch, a sznoder oznacza smarkacza. Jedne określenia zaczerpnięte z niemieckiego, inne przeinaczone gwarowo - polskie, sporo też takich, które kojarzą się z mową mazurskich sąsiadów czyli Kurpiów. Aby wyjaśnić wzajemne związki i zależności, należałoby chyba głębiej wniknąć w historię i kulturę pogranicza. Zostawmy to jednak na inną okazję…

Wracając do o komiksu o przygodach pofajdoków... Mazurskich słówek i zwrotów jest w nim około sześćdziesięciu. Aż by się chciało więcej! Szkoda też, że w słowniczku nie ułożono ich w kolejności alfabetycznej, bo na pewno ułatwiłoby to wyszukiwanie niezrozumiałych znaczeń. Ale to i tak nie zmienia pozytywnej wymowy ksiązki. Warto ją np. zarekomendować szkołom, które mogą wykorzystać publikację na zajęciach regionalnych poświęconych gwarze.

Na koniec przytoczę dedykację, która znalazła się w odautorskim egzemplarzu „Abentojrów…”: „Chcieliśta poziastki z obrazikami, tedy mata, cytajta, śniejta się i radujta (…) Łot Grozka. W Janłarze 2011 roku”. Nie da się zaprzeczyć. Mazurski komiks czyta się z uśmiechem na twarzy. A podczas lektury lęgnie się w głowie myśl, czy nie warto by wydać zbioru grozkowych opowieści, które przez sześć lat niemal co tydzień składał Dietmar Serafin w redakcji „Gazety Piskiej”. Na pożytek nam wszystkim. I dla utrwalenia kolejnej namiastki mazurskiego folkloru. (wb)

 
Komentarze (1)
Mazurski Pofajdok ze Szczytna
1 środa, 09 lutego 2011 10:04
rafaellow
zapraszam na strone:
www.mazury.szczytno.pl
http://www.facebook.com/pages/Mazurskie-Pofajdoki/155257274518474
Proszę zarejestruj się by móc dodawać komentarze do tego artykułu.

Wydarzenia

Brak wydarzeń
Maj 2012
N P W Ś C P S
29 30 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31 1 2