|

DWORSKIE PROGI... W KALISZKACH
Życie dworskie było dla mnie zawsze czymś „z wyższej półki", ale trąciło też myszką, ba, także snobizmem. Toteż, gdy dotarło do mnie zaproszenie na wernisaż wystawy „Z życia dworu", mającej się odbyć w Kaliszkach, postanowiłem wreszcie przemóc wątpliwości, które gdzieś tam we mnie tkwiły i w oznaczonym dniu i porze pojechałem tam, by odetchnąć atmosferą minionych czasów. Moja niepewność - wynikająca pewnie z atawistycznych uprzedzeń uprzedzeń o podłożu genetycznym - prysła zaraz po przekroczeniu gościnnych progów dworu w Kaliszkach. Już u drzwi wierzchnim przyodziewkiem zajął się lokaj (!) a gości witały wdzięczne dwórki, których stroje i koafiury z minionej epoki, jako żywo odpowiadały moim wyobrażeniom wymienionym z lektury „Obyczajów staropolskich" Zbigniewa Kuchowicza, nieocenionego przewodnika po tamtych czasach.
Goście, zgromadzeni w dniu 3 października 2009r., zostali zaproszeni do salonu przez ochmistrzynię, Panią Karolinę Puzio (w „cywilu" menedżerkę obiektu), której misternie zdobiona suknia wzbudzała powszechny zachwyt. W salonie przygotowano wystawę starych mebli i innych przedmiotów towarzyszących dworskiej codzienności. Wystawiono też stare grafiki obrazujące dawne dwory i sceny z dworskiego życia.
W tymże salonie wysłuchaliśmy ciekawego wykładu malarza i kolekcjonera Rafała Mikołowskiego o rzeczy samej, czyli o dworach (nie tylko polskich), o ich roli obyczajowej i kulturotwórczej jak również ważnej funkcji gospodarczej i ekonomicznej. Warto też pamiętać, że dwór dworowi nie był równym.
Po ciekawym, choć dosyć długim wykładzie, danym nam było zobaczyć pozostałe wnętrza. Przyznaję, ze jakkolwiek wrażenie robi wypieszczona fasada budynku i jego otoczenie wraz z parkiem, to równie duże wrażenie sprawiają pieczołowicie odnowione wnętrza dworu. Na dodatek właściciele, Państwo Świętochowscy udostępnili gościom prastare piwnice, na których nota bene posadowiono obecny
obiekt, pochodzący z 1830 roku. Ich architektura tworzy swoisty, niepowtarzalny nastrój. A przecież był to kiedyś biurowiec PGR Kaliszki i jego przyszłość, wraz z końcem słusznie minionych czasów, nie rysowała się zbyt obiecująco. Dworowi splendor przywróciły dopiero inwestycje, poczynione w latach 2005 - 2008 przez nowych gospodarzy.
I ja tam byłem, miód i wino piłem... Otóż nie, z braku czasu nie danym mi było skosztować specjałów, jakie serwuje tamtejsza kuchnia. Sądząc jednak po całości nie wątpię, ze jest wyśmienita! A za zaproszenie dziękuję!
Dietmar Serafin
|