MUZEUM ZIEMI PISKIEJ Człowiek książki... Waldemar Mierzwa

ZNAD PISY

ROZMOWY KLIO...

Odsłon : 121013

Człowiek książki... Waldemar Mierzwa
(5 głosów, średnia ocena 4.80 na 5)

„To ludzie książki” usłyszałem nie tak dawno o pewnej wielopokoleniowej rodzinie, którą widuję systematycznie na drodze do biblioteki. „Ludzie książki” – to specjalna kategoria ludzi: miłośnicy książki, pasjonaci słowa drukowanego, wielbiciele stronic zapełnionych przez owoce ludzkiego intelektu. Ale ludzie książki mają swoją podkategorię. To nie tylko ci, którzy książki czytają lub kolekcjonują. To także ci, którzy książki z pasją piszą lub wydają. Te wszystkie cechy bez wątpienia łączy w sobie gość, niedawno bawiący w Piszu na zaproszenie Muzeum Ziemi Piskiej i Miejsko -  Gminnej Biblioteki Publicznej.

 

 

Waldemar Mierzwa zbiera książki od 15 roku życia. Ma ich pokaźny zbiór obejmujący około 6000 tomów. Odkąd przeniósł się na Mazury, sporą jego część zaczęły stanowić publikacje o tematyce wschodniopruskiej/warmińsko- mazurskiej. Kiedyś prowadził księgarnię w Olsztynie. A kilka lat temu założył w Dąbrównie Oficynę Wydawniczą RETMAN (która w ramach „Mojej Biblioteki Mazurskiej” wydała do tej pory ze 20 tomów ważnych książek o tematyce regionalnej) oraz internetowy Antykwariat Mazurski, gdzie każdy miłośnik regionu zawsze znajdzie coś wartościowego.

Na dodatek ten „człowiek książki” sam pisze. Pierwsze „dziecko” „Mojej Biblioteki Mazurskiej” to był wybór najlepszych reportaży traktujących o regionie, w którym znalazły się dwa teksty autorstwa Waldemara Mierzwy. Najnowszym, 20 tomem - jest książka pt. „Miasteczko”. W piątkowe popołudnie 9 grudnia 2011r. autor/kolekcjoner/wydawca/sprzedawca książek przybył do piskiej biblioteki, żeby opowiedzieć o własnym pisarstwie i wydawniczych pasjach.

Mówił jak zwykle ciekawie. Ze swadą opowiadał o swoich edytorskich przygodach, nie unikając także tych, które niekoniecznie przyniosły wydawniczy (czy raczej finansowy) sukces.

Potem skoncentrował się na swej najnowszej książce. Sam stwierdził, ze „Miasteczko” można czytać na wielu poziomach. Jako opowieść o historii Mazur, albo tylko historii jednego punktu na mazurskiej mapie. Jako zapis ludzkich doświadczeń, które jednak stały się udziałem całego pokolenia. Czym wiec jest „Miasteczko”? Pracą historyka czy reportażysty? A może kronikarza ludzkich losów? Osobistym głosem w dyskusji o niedalekiej przeszłości ziemi, w której przyszło Waldemarowi Mierzwie zapuścić korzenie? Odsyłam do książki, by ten głos rozpoznać...

Spotkanie w bibliotece trwało kilka godzin, do czego przyczyniła się ożywiona dyskusja z pogranicza literatury i regionalizmu. Trzeba bowiem przyznać, że „Spotkania Muzealne” (także te organizowane wspólnie z Miejsko – Gminną Biblioteką Publiczną) zwykle przyciągają uczestników głodnych wiedzy i ciekawej rozmowy. Z doświadczenia też wiem, że po spotkaniu niemal zawsze łakomym wzrokiem spoglądają na stoliki z publikacjami wystawionymi w promocyjnej sprzedaży przez goszczących autorów. Po prostu... ludzie książki.(wb)

 
Proszę zarejestruj się by móc dodawać komentarze do tego artykułu.

Wydarzenia

Brak wydarzeń
Luty 2012
N P W Ś C P S
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 1 2 3

ZOBACZ RÓWNIEŻ

„UWAŻANY ZA WROGA…”

    Z KRZYSZTOFEM SYCHOWICZEM   O KOŚCIELE W LATACH KOMUNIZMU ROZMAWIAŁ WALDEMAR BRENDA  
Rozmowę przeprowadzono 13 mar [ ... ]


Evviva l’arte

                Nie pamiętam, kiedy ostatnio dostałem taką dawkę kulturalną, artystyczną i duchową zarazem. A wszystko zaczęło [ ... ]


LOKALNY PATRIOTYZM, MAŁA OJCZYZNA – CZY OBECNIE TO PUSTE SŁOWA?


Pisząc ten artykuł, zacząłem się zastanawiać, czy w świadomości młodych ludzi istnieje coś takiego jak „patriotyzm”? Sądzę, że nie. [ ... ]