|
20 stycznia br. w Muzeum Ziemi Piskiej gościł historyk i politolog Piotr Niwiński, specjalizujący się m.in. w problematyce dziejów najnowszych ziem kresowych II Rzeczypospolitej.
W wyniku II wojny światowej blisko 1 500 000 obywateli polskich mieszkających na tzw. Kresach wschodnich II Rzeczypospolitej, musiało opuścić swoją rodzinną ziemię, by osiedlić się w nowych granicach państwa polskiego. Z tej liczby grubo ponad 130 000 zamieszkało na Warmii i Mazurach, przenosząc tu swoje tradycje, postawę społeczną i polityczną, upodobania, kulturę. Wszystkie te cechy dołączyły do wielu innych czynników, oddziaływujących po wojnie na kształtowanie się nowej społeczności Warmii i Mazur. Dlatego warto pamiętać o tych powojennych przesiedleńcach. Stracili swoje „Małe Ojczyzny” na Wschodzie, by szukać ich na ziemiach nowych (zwanych też odzyskanymi) przyłączonych do Polski.
Ta właśnie problematyka stała się przedmiotem wykładu dr hab. Piotra Niwińskiego pt. „Zagłada polskich Kresów” wygłoszonego 20 stycznia 2011r. w Muzeum Ziemi Piskiej. Autor to historyk i politolog, do niedawna pracownik naukowy Instytutu Pamięci Narodowej, obecnie profesor Uniwersytetu Gdańskiego. Piotr Niwiński gościł w Piszu nie po raz pierwszy. Kilkakrotnie brał udział w organizowanych przez MZP konferencjach naukowych, ostatnio w październiku 2010r. Za każdym razem potrafił przykuć uwagę słuchaczy, ze swadą opowiadając o ważnym fragmencie swych historycznych zainteresowań, czyli o Wileńszczyźnie, wileńskiej konspiracji w latach II wojny światowej i wkładzie tamtejszej społeczności w działalność niepodległościową po 1945r. Podobnie było także i tym razem.
Gość opowiadał zgromadzonej młodzieży – bo do niej było adresowane wystąpienie – o specyficznych okolicznościach, jakie towarzyszyły wytworzeniu oryginalnego kodu kulturowego społeczności kresowej - patriotyzmu, tolerancji, przywiązania do wartości, ale także solidarnej postawy i umiejętności radzenia sobie w trudnych sytuacjach. Rzecz jasna wymienianie jednym tchem takich cech jakiejś społeczności nazbyt ułatwia nadmierne upraszczanie. Tym niemniej tak właśnie bywali kojarzeni Wilniucy niegdyś, i tak często bywa dzisiaj.
Niestety, na skutek wojennych wydarzeń z lat 1939-1945r. oraz powojennych przesiedleń, polskie Kresy uległy zniszczeniu. Nie tylko fizycznemu, wynikającemu z sowieckich aresztowań i wywózek w okresie pierwszej okupacji (1940-1941), ale także na skutek okupacji niemieckiej oraz po powrocie Armii Czerwonej w 1944r. Znów ruszyły sowieckie transporty na Wschód, znów zapełniły się więzienia NKWD aresztowanymi żołnierzami Armii Krajowej. W konsekwencji ciągłych represji oraz międzynarodowych decyzji o przesunięciu granic Polski na Z achód, znaczna część mieszkańców wschodnich ziem II Rzeczypospolitej postanowiła opuścić swą ojcowiznę. Wyruszali „do Polski” (cudzysłów odzwierciedla swoistą ironię tego określenie, bo przecież opuszczana kraina to także była Polska), gdzie często osiedlali się w zwartych grupach, całymi ulicami, wsiami, rodzinami. Długo można było usłyszeć charakterystyczny kresowy zaśpiew w Lidzbarku Warmińskim, Kętrzynie, Braniewie czy Giżycku. W tych powiatach po wojnie zamieszkało od 8 000 do 15 000 uchodźców. Najmniej osiedleńców „zza Buga” zamieszkało w Piszu, Gołdapi, Olecku, choć i tu kresowiacy zaznaczyli po 1945r. swoją obecność.
Wielkie skupiska przybyszów z Wileńszczyzny, Nowogródczyzny czy Grodzieńszczyzny powstały także w Gdańsku, na Pomorzu, w Szczecińskiem. Z innych ziem utraconych Polacy przenosili się m.in. na Dolny Śląsk. A jednak, mimo tego dosyć zwartego osadnictwa kresowiaków i ich ogromnego wkładu w odbudowę kraju ze zniszczeń wojennych (a także w powojenną konspirację niepodległościową), mimo współczesnego tworzenia stowarzyszeń kresowych, mimo kultywowania wielu obrzędów, z dzisiejszej perspektywy można mówić o społeczności zanikającej. Przyczyniło się do tego półwiecze rządów komunistycznych, uniemożliwiające swobodne organizowanie się i podtrzymywanie tradycji. W ten sposób dokonała się zagłada ideowa. To ona sprawiła, że wprawdzie środowiska kresowe dziś jeszcze istnieją, ale Kresy – nawet te utracone – bardzo rzadko odnajdują należne miejsce w społecznej świadomości.
Wydaje się, że zgromadzeni na prelekcji gimnazjaliści z Zespołu Szkół Katolickich z zainteresowaniem słuchali gdańskiego historyka. Przy okazji młodzież miała okazję zapoznać się z publikacjami książkowymi Piotra Niwińskiego, „wędrującymi po sali”. Zamieszczony w nich materiał zdjęciowy stanowił niezłą ilustrację do tych fragmentów wystąpienia, które odwoływały się do dziejów kresowej konspiracji niepodległościowej. (wb) |