Przy kawie... Hasło „Wańkowicz” zawsze fascynowało moją naturę rzeźbiarza

ZNAD PISY

ROZMOWY KLIO...

Odsłon : 143855

Hasło „Wańkowicz” zawsze fascynowało moją naturę rzeźbiarza
(3 głosów, średnia ocena 5.00 na 5)

 

Wywiad z rzeźbiarzem Andrzejem Renesem. Rozmawiał Waldemar Brenda.

 

WB.: Pomnik ks. Ignacego Skorupki, pomnik Stefana kard. Wyszyńskiego, prezydenta Warszawy Stefana Starzyńskiego; projekty nagród Kisiela, Fryderyki, Wiktory… Jak to się dzieje, że otrzymuje Pan zlecenia na prace tak ważne pod względem społecznym, kulturowym, ale także i medialnym?

 

 

 

A.R.: Każdy artysta ma do pokonania swoją własną drogę twórczą. Podąża za wyzwaniami czasów, w których przyszło mu żyć i to w sposób naturalny sprawia, że tworzy dzieła odpowiadające społecznemu zapotrzebowaniu. Z racji tego, że zawsze mnie interesowała rzeźba monumentalna, rzeźba związana z wydarzeniami historycznymi bądź społecznymi, to właśnie takie zamówienia zaczęły do mnie trafiać. Pierwsza taka realizacja pojawiła się jeszcze na studiach. Wygrałem konkurs na pomnik kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. To była moja wizytówka, dzięki której w sposób naturalny spływały do mnie następne zamówienia.

 

WB.: Wobec tego, co artysta tej rangi, żyjący z wielkich zamówień, robi na Mazurach?

 

A.R.: Od moich studiów przez 20 lat nie miałem czasu, aby obejrzeć się za siebie. Żyłem w takim twórczym pędzie, brakowało chwili niezbędnej na jakąś wewnętrzną refleksję. W pewnej chwili poczułem, że jestem strasznie zmęczony wielkim miastem, które zwłaszcza w okresie letnich upałów zamienia się w taką rozgrzaną patelnię. Zacząłem jeździć na ryby. Przy tym odpoczywałem. Zamiast jednak jeździć w różne zakątki, chciałem dla siebie znaleźć jedno miejsce. Tak trafiłem na Mazury. Tu odnalazłem swój brzeg, swoje kamyki, ulubione miejsca do wędkowania. Kupiłem gospodarstwo w Nowych Gutach, w pobliżu Śniardw…Zawsze chętnie tu przyjeżdżam… można powiedzieć, że od 10 lat udaje mi się tu spędzać w harmonii z naturą corocznie sporo czasu.

 

WB.: Wiem, że na Mazurach zostawia Pan ślady swego talentu. W 2010r. w pobliskim Orzyszu dobyła się podniosła uroczystość odsłonięcia pomnika Pana autorstwa, poświęconego polskim żołnierzom, którzy tu byli internowani w czasie wojny z bolszewikami w 1920r. Czy praca na rzecz lokalnego zamówienia różni się w jakiś sposób od realizacji takich wielkich projektów, „z dużych miast”?

 

A.R.: Każda taka praca stanowi dla mnie ogromne wyzwanie i dla kogoś, kto podchodzi poważnie do sztuki, nie może być innego podejścia. Ale wynika to również z tego, że artysta funkcjonuje w jakiejś przestrzeni nie tylko artystycznej, ale także społecznej. Czasem staje się częścią społeczności lokalnej. Twórcy zawsze podróżowali, wyjeżdżali w różne miejsca, szukając tam odpoczynku lub inspiracji. Tam powstawały ich dzieła. Dlatego ja również, gdy trafiłem na Mazury, szukałem takiego siedliska, w którym mógłbym mieć własną pracownię. Tu powstała znaczna część, może nawet ponad połowa, spośród pięciu tysięcy moich rysunków! Zresztą, jak jadę stąd do Warszawy, albo z Warszawy wyruszam nad Śniardwy, to zawsze zabieram z sobą jedną rzecz. Czyli pomysły, z którymi nie rozstaję się nigdy… Nie ma więc dla mnie znaczenia, czy moje dzieło będzie stało w Piszu, czy w stolicy. Za każdym razem staram się uczynić wszystko, by rzeźba mówiła coś o danej postaci, ale także o moim stosunku do niej.

 

WB.: Podjął się Pan realizacji innego lokalnego zamówienia. 18 września 2011r. na nabrzeżu rzeki Pisy, w piskim parku, będziemy mieli uroczyste odsłonięcie pomnika Melchiora Wańkowicza. Kim dla Pana był ten pisarz?

 

A.R.: Wańkowicz to część mojej osobistej historii. Swój pierwszy ważny tekst, jaki publicznie wygłosiłem, jeszcze w czasach szkolnych, to był fragment pięknej książki Wańkowicza opowiadającej o Powstaniu Warszawskim, pt. „Ziele na kraterze”. Spośród kilku możliwych tekstów, wybrałem wtedy właśnie ten fragment prozy. I od tej pory, Wańkowicz, ale także jego twórczość, stały się dla źródłem nieustającego zainteresowania. Cenię jego prozę, również znakomity reportaż „Na tropach Smętka”. Hasło „Wańkowicz” zawsze fascynowało moją naturę rzeźbiarza. Dlatego propozycja, która wyszła z Pisza, aby wyrzeźbić Melchiora, ale także odnieść się w tej pracy do książki Wańkowicza „Na tropach Smętka”, trafiło w czuły punkt moich artystycznych emocji. Cieszę się, że do mnie trafiło to zlecenie.

 

WB.: Wiem, że planuje Pan jeszcze inne przedsięwzięcia, również o charakterze artystyczno-edukacyjnym, adresowane do naszej lokalnej społeczności…

 

A.R.: Tak, od dawna noszę w sobie pomysł na artystyczne spotkania w przestrzeni sztuk pięknych i multimediów, z udziałem młodzieży, dzieci, ale także artystów profesjonalnych. Od lat dojrzewa we mnie ta myśl i wydaje się, że teraz nadchodzi ten czas, aby wprowadzić ją w życie. Może uda się to połączyć z utworzeniem galerii pod gołym niebem, w której byłyby prezentowane moje prace?

 

WB.: Życzę więc sukcesów w realizacji planów, także tych wańkowiczowskich! I dziękuję za rozmowę.

 

 

Rozmowę przeprowadzono w sierpniu 2011r.


(Andrzej Renes – urodził się w 1958r. Autor licznych rzeźb, pomników i tablic pamiątkowych w Polsce. Poza twórczością rzeźbiarską Andrzej Renes zajmuje się dziećmi niepełnosprawnymi. Opublikował 4 książki edukacyjne dla dzieci niewidomych. W roku 1999 został odznaczony Orderem Uśmiechu).

 
Proszę zarejestruj się by móc dodawać komentarze do tego artykułu.

Wydarzenia

Brak wydarzeń
Maj 2012
N P W Ś C P S
29 30 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31 1 2