Przy kawie... „UWAŻANY ZA WROGA…”

ZNAD PISY

ROZMOWY KLIO...

Odsłon : 143860

„UWAŻANY ZA WROGA…”
(3 głosów, średnia ocena 4.00 na 5)

 

 

Z KRZYSZTOFEM SYCHOWICZEM

 

O KOŚCIELE W LATACH KOMUNIZMU

ROZMAWIAŁ WALDEMAR BRENDA

 


Rozmowę przeprowadzono 13 marca 2009r. w Muzeum Ziemi Piskiej


 

 

Waldemar Brenda: Zajmujesz się dziejami kościołów i związków religijnych w okresie PRL. Czy możesz wskazać główne kierunki polityki komunistów wobec Kocioła Rzymsko – Katolickiego po 1945r.?

 

Krzysztof Sychowicz: Kościół w Polsce zawsze był przez komunistyczną władze uważany za wroga, zarówno ze względów ideologicznych, jak i z powodu ogromnego wpływu na społeczeństwo. Zwłaszcza ten drugi element był istotny, gdyż przecież słaby Kościół nie stanowiły dla władzy żadnej konkurencji, a tym bardziej zagrożenia. Tymczasem władza była zmonopolizowana przez jedną partię i jedną ideologię, więc nie zamierzała tolerować jakiejkolwiek odmienności. Przez cały okres PRL usiłowano ograniczać pozycję Kościoła. Zmieniało się tylko natężenie tej walki. Próbowano wyeliminować Kościół z życia publicznego przez usuwanie krzyży, duchownych i religii ze szkół i urzędów, przez kontrolę udziału wiernych w świętach religijnych i ograniczanie ich zasięgu tylko do świątyń. Narzędziem państwa była też polityka fiskalna wobec Kościoła oraz zakaz budowy nowych obiektów, często stosowany w latach siedemdziesiątych.

 

- Czy można wskazać na okresy ochłodzenia/ ocieplenia w tych wzajemnych relacjach między państwem a Kościołem?

 

- Na pewno takim najczarniejszym okresem był dla polskiego Kościoła stalinizm, przypadający na drugą połowę lat czterdziestych i początek lat pięćdziesiątych. Wtedy dochodziło do najliczniejszych przykładów aresztowań duchownych i stawiania ich przed sądem. Najgłośniejszy, ze względu na propagandową aurę tego wydarzenia, stworzoną przez komunistów, był proces biskupa Czesława Kaczmarka. Ale w tym czasie dochodzi także do aresztowań wśród księży autochtonów na Ziemiach Odzyskanych, właśnie w kontekście tych ziem atakuje się Kościół za utrzymywanie tymczasowej obsady stanowisk kościelnych, sugerując, że to dowód na nieuznawanie przez hierarchię powojennych zmian granic. Komuniści tworzą również tak zwany „ruch księży patriotów”, wystawiając w ten sposób na próbę lojalność części duchowieństwa wobec przełożonych. Nastąpiło też uderzenie w kościelne organizacje charytatywne, m.in. poprzez przejęcie „Caritasu” pod zarząd państwowy. Oczywiście najważniejszym elementem tej szerokiej kampanii było internowanie Prymasa, ks. Stefan Wyszyńskiego.

Ocieplenie wzajemnych relacji nastąpiło wraz przełomem październikowym w 1956r. Gomułka potrzebował autorytetu Kościoła do utrzymania stabilizacji w kraju. Tak naprawdę ta poprawa trwała bardzo krótko. Już w 1957r. widać symptomy powrotu do polityki konfrontacji. W 1958r. uwidoczniła się ona choćby w zakazie umieszczania krzyży w szkołach. Mamy też nagonkę antykościelną w związku z listem biskupów polskich do biskupów niemieckich i konflikt wokół zaplanowanych przez Prymasa Wyszyńskiego obchodów Milenium Chrztu Polski. Jedną z bardziej dotkliwych form represji jest w tym czasie utworzenie jednostek wojskowych, do których powoływano kleryków. Stosowane były na tych młodych ludzi naciski, aby zrezygnowali z sutanny.

 

- Tu dochodzimy do głównego bohatera naszego dzisiejszego spotkania, księdza Jerzego Popiełuszki, który służył w takiej jednostce w Bartoszycach. Tą wspaniałą postać przypomina nam film pt. „Wolność jest w nas. Popiełuszko”, który niedawno wszedł na ekrany kin i wystawa, prezentowana w Muzeum Ziemi Piskiej. Dlaczego właśnie ksiądz Popiełuszko stał się takim najbardziej znanym symbolem represji wobec duchowieństwa?

 

- Ksiądz Jerzy Popiełuszko od samego początku protestów robotniczych w 1980r., z których wyrosła „Solidarność”, był z tym ruchem bardzo mocno związany. Po wprowadzeniu Stanu Wojennego głosił wspaniałe kazania i organizował Msze Święte za Ojczyznę, dzięki czemu stał się osobą publiczną, wszędzie rozpoznawalną. Mówił proste słowa o prawdzie, o wolności i, co najważniejsze, władza nie miała sposobu aby go zmusić do milczenia.

 

- Dlatego musiał zamilknąć na zawsze?

 

- Dlatego został zamordowany. Jego oddziaływanie na społeczeństwo, na tłumy uczestniczące w comiesięcznych Mszach za Ojczyznę w Kościele św. Stanisława Kostki w Warszawie, było ogromne. Dzielił się swymi poglądami z narodem, pokazywał całe zło komunizmu, nie liczącego się zupełnie ze zdaniem ogółu. A ksiądz mówił to, co myśleli ludzie. Był ich głosem. Co by się stało, gdyby Popiełuszków nagle zrobiło się więcej? Gdyby i inni przestali się bać? Więc system musiał go zniszczyć.

 

- Znamy bezpośrednich sprawców zbrodni na ks. Jerzym. Czy poznamy kiedyś jej prawdziwych inspiratorów?

 

- Na razie brakuje nam dowodów, aby wskazać, na którym szczeblu komunistycznego państwa zapadła decyzja. Ale musimy pamiętać, że Służba Bezpieczeństwa, a to jej funkcjonariusze byli zabójcami, była organizacją zhierarchizowaną. Tam się działało na rozkaz. Więc na pewno ktoś ten rozkaz wydał.

 

- Ksiądz Jerzy Popiełuszko nie był jedynym zamordowanym duchownym w latach osiemdziesiątych. W kilku przypadkach zbrodni dokonano już w okresie przygotowań do Okrągłego Stołu! Dlaczego?

 

- Księża – Zych, Suchowolec, Niedzielak – zginęli w dość tajemniczych okolicznościach i wiele wskazuje na to, że nie były to śmierci przypadkowe. Naturalne wydaje się więc pytanie, że jeśli tych zbrodnie także dokonała SB, to jaki był ich cel? W odpowiedzi można tylko snuć przypuszczenia. Może to skutek walk frakcyjnych w samej PZPR? A może próba pokazania stronie opozycyjnej siadającej do Okrągłego Stołu, kto tak naprawdę tu rządzi?

 

- Kilka dni temu media doniosły o decyzji Episkopatu, że z punktu widzenia Kościoła temat lustracji wśród duchowieństwa jest zamknięty. Czy to rzeczywiście koniec lustracji w Kościele?

 

- Nie znamy jeszcze wszystkich zasobów archiwalnych, które dotyczą tego problemu. Historycy mają pełną swobodę prowadzenia badań, wiec nie należy mówić o zamknięciu tematu. A jednak ja bym tego tak nie demonizował. Zdarzały się fakty współpracy wśród duchownych z SB, niekiedy nawet dotyczy to i hierarchów. Kilka z takich przypadków wstrząsnęło nami wszystkimi. Ale przypuszczam, że te największe wstrząsy rzeczywiście już za nami. Oczywiście nie sposób wykluczyć ujawnienia jeszcze jakichś nazwisk, może nawet wśród nieżyjących biskupów, ale nie doszukujmy się w tym wszystkim okazji do kolejnych rewelacji prasowych. To po prostu historia, którą mamy prawo poznać.

 

- Dziękuję za rozmowę.

 

 

(Krzysztof Sychowicz – doktor nauk humanistycznych, historyk, pracownik Instytutu Pamięci Narodowej w Białymstoku. Publikował m.in. w „Znad Pisy”.)

 

 

 
Proszę zarejestruj się by móc dodawać komentarze do tego artykułu.

Wydarzenia

Brak wydarzeń
Maj 2012
N P W Ś C P S
29 30 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31 1 2