WOKÓŁ KULTURY
ZNAD PISY
ROZMOWY KLIO...
Najczęściej czytane
| „...Każdego dnia jestem ubrudzona farbami...” |
|
- z Jolantą Bartosik - instruktorką zajęć plastycznych w Domu Kultury w Rucianem Nidzie rozmawiał Mikołaj Tkaczyk.
Mikołaj Tkaczyk: Ukończyła Pani Liceum Plastyczne w Supraślu. Wszyscy absolwenci tej szkoły, których udało mi się poznać, opowiadają o wspaniałej atmosferze, jaka tam panuje. Ma ona podobno wpływ na to, że lata nauki jawią się jako idylla. Czy tak jest również w Pani odczuciu? Jolanta Bartosik: Ukończyłam Liceum Plastyczne w Supraślu, ale czy edukacja w tej szkole była idyllą to trudno powiedzieć, nie wiem jak było w innych szkołach. Uważam, ze jak wszędzie trzeba było się uczyć (lepiej czy gorzej). Mogę powiedzieć raczej, ze jest to szkoła z klimatem, który wywiera wpływ na kształtującą się osobowość młodego człowieka, w moim przypadku tak było. Często wracam myślami do czasów z Supraśla, jak zaobserwowałam, każdy, kto tam się uczył ma ciągle żywe wspomnienia związane z tym miejscem.
- Pozostańmy jeszcze przy temacie Supraśla. Co skłoniło Panią do podjęcia nauki w szkole tego typu? - W podstawówce, że tak powiem, przejawiałam skłonności plastyczne. Jednak niemalże do samego końca nie byłam świadoma o istnieniu Liceum Plastycznego, kiedyś w wiejskich szkołach taka wiedza nie była czymś oczywistym. Jednak, gdy tylko posiadła taką wiedzę, nie było mowy o wyborze innej szkoły. Wspaniale, ze mam wyrozumiałych rodziców, bo Supraśl to dosyć odległa miejscowość.
- Należy Pani do grupy osób, o których Leon Tarasewicz napisał: „...nieprzepisowo” wychowani, którzy nigdy nie porzucili pędzli, i świat „przepisowy” nazwie ich artystami.” Wobec tego sztuka musi zajmować poczesne miejsce w pani życiu? - Nie zastanawiam się nad tym, czym dla mnie jest sztuka i jakie miejsce zajmuje – duża czy mała, jest treścią mojego życia. Od młodych lat ciągle mam z nią kontakt oraz z ludźmi, którzy trudnią się tą profesją, czasem mam wrażenie, ze większość ludzi to plastycy. Pracuję w zawodzie, każdego dnia jestem ubrudzona farbami, ciągle zmagam się z różnymi pomysłami, kłębiącymi się w mojej głowie. Miewałam przerwy podyktowane przez życie, ale zawsze wracałam do tego zajęcia i jestem wdzięczna losowi, ze jest mi to dane.
- Kolor. W pracach wielu artystów, czego przykładem mogą być: Rothko, Newman czy Still, był nośnikiem emocji. Chciałbym dowiedzieć się, jakie barwy mają dla Pani największe znaczenie? - Kolor w obrazie jest często odzwierciedleniem nastroju autora, to prawda. Czasem potrzebuję jaskrawych żółci, a innym razem głębokich fioletów to wszystko zależy od tego, co chcę wyrazić poprzez kolor.
- Proszę powiedzieć, którzy artyści mieli największy wpływ na Pani twórczość? - Jest wielu artystów i to z różnych epok, których twórczość motywowała mnie do pracy, aż trudno mi wszystkich wymienić, jest to na pewno: Caravaggio, Verneer van Delft, Pankiewicz, Malczewski, a obecnie Beksiński. Mogłabym tak wymieniać długo. Fascynuje mnie wszystko w dziełach tych artystów: kolor, pociągnięcia pędzlem, nastrój, temat – całokształt.
- Na zakończenie chciałbym zapytać: jakie tematy porusza Pani najczęściej w swojej działalności? - Różne tematy pojawiały się w moich pracach, ale najbliższe są mi portrety, jednak najbardziej pociąga mnie poszukiwanie nowych technik plastycznych, lubię eksperymentować.
- Dziękuję za rozmowę.
(Rozmowę przeprowadzono wiosną 2010r.)
(Jolanta Bartosik – specjalizuje się w m.in. malarstwie. Absolwentka Liceum Plastycznego w Supraślu oraz Instytutu Sztuk Pięknych Uniwersytetu Warmińsko – Mazurskiego. Pracuje w Domu Kultury w Rucianem Nidzie, gdzie prowadzi zajęcia z młodzieżą o zainteresowaniach artystycznych. Uczestniczka wystaw zbiorowych m.in. w Galerii „Rynek” w Olsztynie) |
„...Każdego dnia jestem ubrudzona farbami...”