WOKÓŁ KULTURY
ZNAD PISY
ROZMOWY KLIO...
Najczęściej czytane
| Grodziska staropruskie na obszarze powiatu piskiego |
|
Dawniej tereny powiatu piskiego, jego zachodnią część, zamieszkiwali Galindowie, o których wspominał już w II wieku grecki geograf Klaudiusz Ptolemeusz. To staropruskie plemię w przybliżeniu zajmowało także: południową część powiatu kętrzyńskiego, zachodnią część giżyckiego, oraz powiaty: mrągowski, reszelski, olsztyński, nidzicki i szczycieński.
Galindowie, których nazwa w wolnym tłumaczeniu oznaczała plemię „zamieszkujące na skraju, na krańcu”, zasiedlali obszar graniczący z Mazowszem, jak również z innym pruskim plemieniem Sudowów (Jaćwiengów). Granicą były rozległe puszcze i bagna nie do przebycia. W X-XI wieku pas puszcz oddzielający obszar zamieszkany przez Galindów od Mazowsza uległ zmniejszeniu wskutek kolonizacji idącej z południa na północ. Powstanie monarchii polskiej i jej ekspansja na Prusy, w tym na Galindię, przyczyniło się do tego, że ludy pruskie w wyniku nadchodzącego niebezpieczeństwa wznosiły grody i osiedla służące ochronie oraz obronie przed nieprzyjacielem. Dlatego też w XI wieku, wraz z nasileniem się wizyt „obcych” w całych Prusach, powstawały liczne grody i strażnice, które miały ułatwiać obronę.
Grodziska zazwyczaj wznoszone były w miejscach naturalnie obronnych, na półwyspach lub szerokich cyplach wzgórz morenowych wysuniętych ku dolinom rzecznym, na krawędziach urwisk lub nad brzegami jezior. Czasem też na wydzielonych wzgórzach lub kępach zabagnionych dolin. Umiejscowienie osiedla w konkretnym miejscu miało swoje uzasadnienie. Składały się na nie, nie tylko uwarunkowania czysto obronne, ale również sieć informacyjno-ostrzegawcza. Każdy obiekt musiał być wzniesiony w takim miejscu, aby wzrokiem strażnika można było objąć jak największy obszar. Każdy gród posiadał miejsce sygnalizacyjne, gdzie rozpalano ognisko, tym samym dawano sygnały innym o zbliżającym się niebezpieczeństwie lub potrzebie przyjścia z pomocą. To świadczyłoby też o tym, że odległości pomiędzy osadami musiały być nie większe niż punkt, w którym kończyła się widoczność płonącego stosu.
Georg Christoph Pisanski w dziele Merkwürdigkeiten des Spirding-Sees, Wöchentliche Königsbergische Frag- und Anzeigungs-Nachrichten z 1749 roku opisał dwa miejsca na ziemi piskiej, z których jedno na 100 procent zostało potwierdzone przez polskich i niemieckich archeologów oraz badaczy grodzisk, że jest to pozostałość po osiedlu obronnym Prusów. Świadczą o tym między innymi stwierdzona warstwa kulturowa, a także widoczne jeszcze po dzień dzisiejszy elementy umocnienia. To stanowisko to grodzisko stożkowate, krawędziowe nad jeziorem Tyrkło. Jest ono położone 2,5 km na północ od wsi Okartowo, "na krawędzi niecki jeziornej Tyrkła oraz bagiennej dolinki pobocznej uchodzącej do tejże niecki jeziornej. To typowe grodzisko stożkowate, otoczone półksiężycowatym wałem, krawędziowe, rozwinięte, mające szerokość platformy szczytowej ok 22m, zaś obwodu ok 68m. Oprócz wału obronnego otacza je także fosa. Wierzchołek grodziska wznosi się 14m nad poziomem tafli jeziornej. W podmokłej dolinie przybocznej widać jeszcze kilka dębowych pali, na pewno pozostałość po moście”. Tak w końcu lat 60-tych opisywał to miejsce J. Mackiewicz, badacz historii plemion pruskich. W dokumentach z przeprowadzonych badań widnieje jeszcze informacja o tym, że dawniej, w tym samym miejscu, widać było jeszcze 5 rzędów po 5 sztuk dębowych pali wbitych w dno jeziora. XIX – wieczny historyk Max Pollux Toeppen w Księdze Mazur napisał: „na środku wierzchołka zachowało się zagłębienie, być może relikt studni.” Według autora z grodziska rozciągał się daleki widok, co może wskazywać na to, że zadaniem grodu było kontrolowanie terenu i w razie zagrożenia dawanie sygnałów świetlnych, na co wskazywać mogą szczątki ognisk w grodzisku, o czym pisze w swoich notatkach J. Mackiewicz. W roku 1969 na powierzchni obiektu znaleziono fragmenty polepy oraz ceramiki wczesnośredniowiecznej koloru ciemnobrunatnego, słabo wypalone. Obiekt został poważnie zniszczony w czasie II wojny światowej wskutek umieszczenia na jego terenie rowów strzeleckich (Giżycki Rejon Umocniony). Rów strzelecki przecina też wschodni kraniec wału obronnego. Obecnie obiekt ten jest prawnie chroniony.
W centrum wsi Okartowo, przy północno-wschodnim brzegu jeziora Śniardwy, na wzniesieniu, gdzie obecnie stoi kościół oraz zabudowania plebańskie, prawdopodobnie niegdyś znajdowało się grodzisko. To miejsce jako osiedle umocnione wymienia G.Ch. Pisański, a przed nim także jego dziadek Jerzy Andrzej Helwing pastor luterański, lekarz i przyrodnik, a z zamiłowania także filozof i historyk. Max Toeppen dodaje, że wszelkie znaleziska świadczą albo o pozostałościach pruskiego osiedla albo o śladach budowli krzyżackiej. Do wniosku, iż jest to obiekt pokrzyżacki, przychyla się porucznik wojsk pruskich Johann Guise. Natomiast XX - wieczny archeolog Jerzy Antoniewicz, uważał ten zniszczony obiekt za pełnośredniowieczny. Jednakże odnotowując, że miejscowa ludność nazywa to wzgórze "grodzisko" lub "zamczysko", potwierdza, że nie ma tak naprawdę jednoznacznej odpowiedzi. W roku 1733 w miejscu domniemanego grodu odkopano leżący w ziemi na głębokości zaledwie dwóch łokci, żelazny pancerz, wiele strzał, oszczepów, gwoździ, okuć i innych rozbitych kawałków żelaza, po części całkiem skruszałych i zardzewiałych. Proboszcz Johann Bolck z Rozogów w 1820 roku napisał: „Koło wsi kościelnej Okartowo widać trzy szańce, na których musiała znajdować się siedziba jednego z dawnych nobilów pogańskich. Podczas skopania wśród gruzów zamczyska znajdowano cegły, rozmaite przedmioty żelazne, jak zawiasy drzwiowe, łańcuchy, pierścienie, haki, ćwieki, podkowy. Na wzgórzu przy plebanii odkopano wyroby żelazne, które – sądząc z ich kształtu – można by uważać za groty strzał łuków, jednak prawdopodobnie miały inne przeznaczenie. Według otrzymanego przeze mnie opisu są one od dołu okrągłe i zakończone czterokątnym ostrzem, którego długość zależała od grubości. Dolna, spłaszczona część zaopatrzona jest w przedłużenie.” Oba te wnioski nie muszą się wykluczać, jeśli założymy, że budowa krzyżacka powstała na miejscu zniszczonego osiedla pruskiego.
Przesuwając się na północny brzeg jeziora Śniardwy około 1,5 km na północny - wschód od Tuchlina i około 600 m na południowy - zachód od przysiółka Zdęgowo, odnaleźć możemy Górę Zamkową (zwana także zameczkiem), którą jako obiekt umocniony zarejestrowali: niemiecki duchowny luterański, historyk i kartograf Caspar Henneberger, kartograf, geodeta, architekt i matematyk Józef Naroński oraz porucznik wojsk pruskich, badacz starożytności Johann Guise, a jako grodzisko – E. Hollack i H. Crome. W rzeczywistości są tu dwa pokryte kamieniami pagórki ok 5-7 m wysokości, które ludność przed laty traktowała, jako stare groby. Jerzy Antoniewicz w przeprowadzonych w 1950 roku badaniach powierzchniowych wyjaśnia: "wprawdzie stanowisko położone jest na półwyspie jeziora Śniardwy i tym samym z racji otoczenia go ze wszystkich bez mała stron wodami, jest niedostępne, jednak nie możemy obiektywnie przyjąć, że jest to obiekt obronny, ściślej biorąc gród staropruski". Stanowisko to zostało poprzecinane rowem strzeleckim, który ciągnie się przez cały półwysep i rozgałęzia się na obu wzniesieniach. Jerzy Antoniewicz, badając te pagórki, nie znalazł warstwy kulturowej, z czego wynika, że były one pochodzenia naturalnego i nie odgrywały roli umocnienia. Na wewnętrznej stronie położonego na cyplu półwyspu Antoniewicz znalazł warstwę osadniczą (25-35 cm miąższości) składała się ona „z popiołu, węgla, polepy, resztek kości ptasich i zwierzęcych, i skorup (dwa rodzaje). Jedne z wierzchu o chropowatej powierzchni, koloru szarobrunatnego, wewnątrz starannie gładzone o zabarwieniu czarnym, drugie też o kolorze szarobrunatnym, lecz z wierzchu gładzone, od wewnątrz ze śladami obmazywania inną gliną, która po wypaleniu uzyskuje kolor jasno ceglasty. Zaobserwowano też niepewny ślad obtaczania na kole". Prawdopodobnie miejsce to nie było klasycznym grodziskiem, a warstwa kulturowa może świadczyć o osadnictwie wykorzystującym naturalne walory obronne tego miejsca (być może było to osiedle obronne z wczesnej epoki brązu – zwykle to one nie posiadały wałów obronnych).
Zgodnie z informacjami zawartymi w materiałach niemieckich na terenie miejscowości Biała Piska znajdowało się staropruskie grodzisko. Jako wzgórze jest zwane przez mieszkańców "diabelską górą” , „diablą górą” lub „diablaki”. Badania powierzchniowe tam przeprowadzone, czyli ok 1 km na południowy - zachód od miejscowości, potwierdziły spostrzeżenia Jerzego Antoniewicza, iż jest to wzgórze pochodzenia naturalnego, nienoszące żadnych śladów istnienia obiektu obronnego. Nie stwierdzono warstwy kulturowej ani jakichkolwiek innych znalezisk. Chociaż w wytycznych objazdów komisarzy Zakonu w okręgu prokuratorii Pisz z 19 marca 1424 roku wymienia się, że terytorium Dąbrowy jest oddalone o 3/4 drogi od wału grodziskowego poniżej strumienia Pawłocina. Dalej w tym samym dokumencie znajduje się inna informacja mówiąca o wale grodziskowym nad strumieniem Białką. Niewykluczone, że w obu wypadkach miano na myśli jedno i to samo założenie obronne przy Białej Piskiej. W latach 1826 - 1828 roku porucznik wojsk pruskich Johann Guise objechał, a następnie dokonał inwentaryzacji średniowiecznych założeń obronnych na obszarze ziem pruskich. Wśród jego szkiców i sporządzonych notatek znalazły się również informacje na temat stanowisk pogalindzkich pod Białą Piską, takie jak: „in Brüche südlich Bialla" oraz "am Westufer des Biallaflusschens". Guise najprawdopodobniej lokalizując osiedle obronne, miał na myśli wzgórze, na którym od 1818 roku znajduje się cmentarz ewangelicki. W związku z tym istnieje przypuszczenie, że grodzisko przetrwało w formie szczątkowej, albo po prostu zostało kompletnie zniszczone. Pewność byłaby wtedy, gdyby zostały dokonane podłużne przekopy w miejscu dzisiejszego cmentarza, na którym również obecnie dokonuje się pochówków.
W pracy p.t. "Beitrage zur Geschichte des Ordenschlosses Rhein...", Giżycko 1926, s. 38, geolog H. von Windorff zaobserwował węgiel drzewny i ślady ognisk na obszarze domniemanego osiedla pruskiego w miejscowości Zdory. Około 1,5km na północny - wschód od wsi na półwyspie jez. Śniardwy, znajduje się małe lekko platformowate wzniesienie tzw. zameczek. Do końca jednak miejsce to nie jest stanowiskiem pewnym, gdyż już w latach 1826-28 jeden z pierwszych badaczy tego grodziska, porucznik Guise, nazwał to stanowisko "Falscher Zameczik". Mimo to, materiały niemieckie wymieniają to miejsce jako grodzisko jeszcze do czasów II wojny światowej. Badania przeprowadzone w 1948 roku potwierdzają po części przypuszczenia porucznika wojsk pruskich. Dokonane przekopy nie wykazały warstwy kulturowej na tym obiekcie. Dziś uważa się to wzniesienie za wytwór polodowcowy.
W źródłach wymieniane jest także, jako średniowieczne osiedle obronne, stanowisko leżące 1,5 km od miasta Orzysz. Jest to miejsce zwane po niemiecku "pfaffenberg" położone na terenie wojskowym w odległości 20m od toru kolejowego Orzysz - Giżycko. Domniemany kopiec strażniczy ma na szczycie ok 20m2 powierzchni i otoczony jest kolisto jakby wałem, który prawdopodobnie jest pochodzenia naturalnego. Latem 1948 roku badania powierzchniowe nie potwierdziły istnienia w tym miejscu grodziska, nie znaleziono także warstwy kulturowej, jak również żadnych materiałów archeologicznych w jego pobliżu. Jedynie w jego zachodniej części stwierdzono pod warstwą humusu występowanie kamieni, które być może służyły do jego wzmocnienia. Na szczycie wzgórza stoi dziś wieża triangulacyjna. Istnieją jeszcze inne stanowiska, o których mowa jest w publikacjach niemieckich (często podawane w oparciu o domniemanie). Do dziś jednak nie jest ustalone, czy w ogóle istniały takie obiekty, a nie były to tylko wzniesienia wytworzone przez naturę i czy były to obiekty obronne. Wspomina się m.in. o tzw. "Szańcu Zimnocha" - dwa obwałowania na jeziorze Śniardwy, 2 mile na północ od Pisza (mila pruska = 7532,48m). Jedno przy wsi Nowe Guty, drugie zaś przy wiosce Kwik. Obecnie nie ma po nich śladu. Podobnie jest w sprawie założenia obronnego Dziubiele, znajdującego się podobno między Mikołajkami a Okartowem, a także grodziska pod wsią Pianki, które miałoby istnieć na wschód od wsi, w pobliżu młyna Sucha, między dwoma jeziorami.
Na obszarze powiatu piskiego według Caspera Hennebergergera istniały 22 obiekty obronne. Józef Naroński zaś wymienia ich 45. Co mogło być powodem tak małej spuścizny po Galindach? Większość grodów prawdopodobnie zostało zniszczonych przez Zakon Krzyżacki. Bardzo często, aby zatrzeć ślady pogaństwa, na zgliszczach osad pruskich stawiano strażnice, zamki lub warownie. Jedną z przyczyn mogło być także nieodpowiednie podłoże, na którym wznoszone były grodziska. Przez wieki zniszczeń dokonywał i człowiek i natura.
Dziś po około 1000 latach czas zatarł niemal wszystkie ślady bytowania plemion pruskich na ziemi piskiej, ale pozostaje jeszcze pamięć.
Niniejsza praca jest wynikiem kilku godzin spędzonych nad analizą źródeł tylko z archiwum Muzeum Okręgowego w Suwałkach i stanowi przyczynek do dalszych badań nad tym tematem.
Bogusław Trupacz
|
Wydarzenia
| Brak wydarzeń |
ZOBACZ RÓWNIEŻ
| LOKALNY PATRIOTYZM, MAŁA OJCZYZNA – CZY OBECNIE TO PUSTE SŁOWA?
|
| Od Olszewskiego do Krzywoszewskiego – czyli o poezji piskiej chimer kilka Życie kulturalne Pisza zawsze zawierało w sobie coś ze sztuki i coś z muzyki. Później pojawił się festiwal Pisz i Śpiewaj Poezję. Wtedy coś [ ... ] |
| Evviva l’arte Nie pamiętam, kiedy ostatnio dostałem taką dawkę kulturalną, artystyczną i duchową zarazem. A wszystko zaczęło [ ... ] |
powodzenia w dalszych badaniach!