Z historii regionu Pisz W RYTMIE MARSZA „BRUNATNYCH KOSZUL”

ZNAD PISY

ROZMOWY KLIO...

Odsłon : 406880

W RYTMIE MARSZA „BRUNATNYCH KOSZUL”
(16 głosów, średnia ocena 5.00 na 5)

Początki


Narodowo –Socjalistyczna Niemiecka Partia Robotnicza (NSDAP) i jej „wódz” Adolf Hitler – są uznawani za totalitarne symbole XX wieku. Partia powstała w Niemczech po I wojnie światowej jako wyraz frustracji wywołanej wojenną klęską, politycznymi, terytorialnymi i gospodarczymi ustępstwami, które państwo niemieckie musiało poczynić wobec zwycięskiej Ententy, a także wszelkimi innymi ograniczeniami, narzuconymi przez traktat wersalski. NSDAP łączyła hasła antydemokratyczne i antykomunistyczne (w jednym rzędzie stawiając obrońców tych dwóch, tak przecież odmiennych idei) z

populizmem socjalnym oraz silnym nacjonalizmem i szowinizmem. Początkowe marzenia o zbrojnym przejęciu władzy w Niemczech, naziści porzucili na rzecz mozolnej pracy polityczno-organizacyjnej i propagandowej. Mieli nadzieję, że przyjdzie czas, gdy zdobędą społeczne poparcie i władzę.

 

W latach dwudziestych NSDAP rozwinęła swoje wpływy także w Prusach Wschodnich. W 1925r. powstał Okręg Prusy Wschodnie kierowany przez królewieckiego piekarza Waldemara Mogunię, od kilku już lat związanego z ruchem hitlerowskim. Istniała też organizacja młodzieżowa (Hitlerjugend) oraz paramilitarne SA (Sturm Abteilung czyli Oddziały Szturmowe). Wiosną 1928r. w okręgu było kilka grup lokalnych NSDAP liczących około 260 członków. Kilka miesięcy później Hitler zatwierdził na stanowisku gauführera Prus Wschodnich Ericha Kocha  - po II wojnie światowej uznanego za zbrodniarza wojennego. Objęcie przez niego władzy w tutejszych strukturach partii zbiegło się w czasie z rozwojem liczebnym oraz rosnącym oddziaływaniem NSDAP na sytuację polityczną w prowincji.

 

Pisz w strukturach NSDAP


W 1929r. wschodniopruski okręg partyjny został podzielony na obwody. Początkowo Pisz wraz z powiatami ełckim, giżyckim, mrągowskim, nidzickim, olsztyńskim, ostródzkim, reszelskim i szczycieńskim został włączony do Obwodu Mazurskiego. Kierował nim Heinrich Berg. Ponieważ ten obwód był zbyt rozległy, co utrudniało sprawne zarządzanie, a z upływem kolejnych miesięcy łatwiej było znaleźć odpowiednie kadry do obsady funkcji kierowniczych w partii, wyodrębniono nową strukturę pod nazwą obwodu wschodniomazurskiego. Tworzyły ją powiaty ełcki, giżycki, mrągowski, olecki i piski. Dotychczasowy zastępca Berga, Paul Hertel miał tymczasowo pełnić funkcję kierowniczą w tych powiatach. Po nim na czele obwodu wschodniomazurskiego stanęli Werner Siegfried, a na następnie Albert Martini.

Częste zmiany na stanowiskach kierowniczych w obwodzie pokazują, że w okresie bezpośrednio poprzedzającym dojście Hitlera do władzy, pewne trudności mogło sprawiać obsadzenie organizacji także w poszczególnych powiatach. W konsekwencji doszło do kolejnej reorganizacji, w wyniku której utworzono komisariaty NSDAP obejmujące od jednego do trzech powiatów. Powiat Pisz wraz z dołączonym później Szczytnem stanowił komisariat XV, zarządzany kolejno przez Wilhelma Scholza, następnie Linkego. Dalszy napływ członków do partii i jej okrzepnięcie w terenie sprawiło, że w 1932r. było możliwe zlikwidowanie komisariatów i powołanie kierownictw powiatowych NSDAP (Kreisleitung) pokrywających się ze strukturą administracyjną. Zdaje się, że przez pewien czas nadal występowały trudności z kadrami. Jeszcze w 1933r. powiatowa struktura NSDAP w Piszu pozostawała nieobsadzona.

 

 Kto był winien?


W 1930r. w całych Prusach Wschodnich było ponad 8000 członków NSDAP. Dwa lata wcześniej w wyborach głosowało na nią ponad 8 000 osób. Teraz zyskała 236 513 ważnych głosów! Gdzie należy szukać przyczyn tego sukcesu? Niewątpliwie źródeł coraz większych wpływów partii hitlerowskiej w powiatach wschodniopruskich należy się dopatrywać w ogólnoświatowym kryzysie ekonomicznym, który w 1929r. rozpoczął się od krachu na nowojorskiej giełdzie. Kryzys dotarł też do Europy i był szczególnie odczuwalny w obszarach o przestarzałej strukturze społeczno-gospodarczej. Do takich należy zaliczyć ówczesne Prusy Wschodnie, gdzie bieda wywołana kryzysem dawała się szczególnie we znaki. Wprawdzie w międzywojennych Niemczech trudno widzieć kraj zacofany, ale dodatkowym czynnikiem uwrażliwienia na skutki ekonomicznej katastrofy z przełomu dziesięcioleci, było tu poczucie krzywdy, rzekomo doznanej przez republikę weimarską po I wojnie światowej. Argumentacja Hitlera, m.in. oskarżającego Amerykę i Anglię oraz żydowską finansjerę, kontrolującą światową giełdę, o wszelkie nieszczęścia, zarówno polityczne (traktat wersalski, straty terytorialne) jak i gospodarcze (wcześniejsze reparacje wojenne, teraz - kryzys finansowy) doskonale więc trafiała do Niemców szukających winnych własnych niepowodzeń. Tak też zazwyczaj próbują wyjaśnić przyczyny sukcesów Hitlera i NSDAP niemieccy autorzy wywodzący się z dawnych wschodniopruskich przesiedleńców, unikając jednak wchodzenia w szczegółowe rozważania. „(…) w Niemczech 1931 roku bankructwa oraz w 1932r. sześciomilionowe bezrobocie osiągnęło swój szczytowy poziom, co sprawiło, że NSDAP pod wodzą Hitlera przejęło władzę i przyczyniło się do ostatniego rozdziału historii Pisza”  - w ten sposób tamten czas podsumował Ulf H. Wöbcke w najnowszej (i trzeba przyznać – skądinąd bardzo wartościowej; o spotkaniu z Autorem książki  dn. 13 października 2008r. w Muzeum Zemi Piskiej, jak i o samej ksiązce, por. artykuł pt. "Piskie rozważania o regionalnym dziedzictwie kulturowym", www.Pisz.pl/aktualności) pracy o historii Pisza, pt. „Johannisburg in Ostpreußen” (2008). Tyle i tylko tyle. Żadnej bliższej informacji o lokalnych strukturach partyjnych, o wpływach NSDAP w powiecie, wreszcie o demokratycznych wyborach, w których mieszkańcy całego regionu z roku na rok coraz większym poparciem obdarzali nazistów.

 

Sukcesy nazistowskiej propagandy


Jednym z powodów rosnącego poparcia była zmasowana akcja propagandowa. Członkowie NSDAP i paramilitarnej SA chodzili od domu do domu, przekonując rozmówców do swoich racji. Organizowano wiece. Rozpoczęto także wydawanie własnych gazet. Problemem było jednak pozyskiwanie funduszy na prasę i propagandę. Ludność wiejska, nawet jeśli dawała się uwodzić przedwyborczym obietnicom propagandystów w brunatnych koszulach, to nie zawsze chętnie przeznaczała pieniądze a konto ich sukcesów. Przykładowo w Cierzpiętach grupie lokalnej SA nie udało się pozyskać żadnych abonentów nazistowskiej prasy, a tylko niecałe 14 marek miejscowi byli gotowi wpłacić na fundusz prasowy. W celu ratowania kasy partyjnej w niektórych miastach zapraszano „znanych” prelegentów (np. Himmlera czy Goebbelsa), którzy wprawdzie nie głosili swych idei za darmo (Himmler brał za publiczne wystąpienie 40 marek), ale za wstęp na takie spotkanie można było żądać kilkumarkowej opłaty, co poważnie wspomagało budżet organizacyjny. Przykładowo w olsztyńskim spotkaniu z Himmlerem w 1929r. uczestniczyło 400 osób!

Takie zebrania miały racje bytu przede wszystkim w dużych miastach, gdzie zresztą trafiali się także hojni sponsorzy ze sfer przemysłowo- biznesowych. Na wsi trzeba było w większym stopniu bazować na społecznym entuzjazmie dla ruchu hitlerowskiego. W tym celu należało najpierw ten entuzjazm wytworzyć. Organizowano więc liczne uroczystości, nocne marsze z pochodniami, publiczne czytanie „Mein Kampf” itp. Szczególnie starano się wykorzystać wątki wschodniopruskiego i niemieckiego patriotyzmu. Stąd na miejsca tych wystąpień wykorzystywano pomniki poległych w czasie I wojny światowej, tzw. kamienie plebiscytowe, czy nawet wiejskie karczmy, szkoły, wreszcie kościoły, gdzie organizowano tzw. Niemieckie Dni z koncertami orkiestr SA  lub wojskowych. Naziści nie unikali e także symboliki religijnej. „Niemiecki Dzień” w Szczytnie  obejmował złożenie wieńca na cmentarzu wojskowym i poświęcenie sztandaru SA przed pomnikiem wojennym oraz nabożeństwo w miejscowym kościele ewangelickim. Takich imprez, zebrań i wieców w okresach przedwyborczych organizowano nieraz i kilkadziesiąt miesięcznie w poszczególnych komisariatach czy powiatach.

Do wzmocnienia popularności partii hitlerowskiej wśród ludności wiejskiej wykorzystywano także wywołane kryzysem ekonomicznym masowe licytacje zadłużonych gospodarstw. Ówczesny starosta piski Herbert Ziemer wspomina o marszach protestacyjnych pod czarnymi flagami i organizowaniu wieców przed budynkami sądów. Starosta dostrzegał w tym inspirację NSDAP.

 

Wschodniopruskie podróże Adolfa Hitlera


Do zagęszczenia pronazistowskich sympatii wykorzystywano także wschodniopruskie podróże samego Hitlera. Jedna z nich przypadła na początek kwietnia 1932r., przed wyborami prezydenckimi w Niemczech. Uzyskał wtedy w niektórych okręgach więcej głosów niż urzędujący prezydent, niemiecki bohater bitwy pod Tannenbergiem (1915r.) Paul von Hindenburg! Według badających tę tematykę polskich historyków, korzystny wynik wyborów prezydenckich w Prusach Wschodnich skłonił Hitlera do powtórzenia podróży po prowincji przed kolejnymi wyborami do pruskiego Landtagu (druga połowa kwietnia 1932r.) i Reichstagu (lipiec 1932r.). W obydwu przypadkach dotarł w okolice Pisza.

Oddajmy głos historykowi zajmującemu się dziejami NSDAP w naszym regionie, prof. Bohdanowi Koziełło – Poklewskiemu („Narodowosocjalistyczna Niemiecka Partia Robotnicza w Prusach Wschodnich 1921 -1933”, Olsztyn1995, s. 107): „Trasę pierwszego pobytu otworzył wiec 19 kwietnia w Olsztynie [z udziałem kilkunastu tysięcy ludzi! –WB], stąd prowadziła do Olsztynka (pomnik grunwaldzki [oczywiście ten, wzniesiony przez Niemców - WB]) i dalej do Waplewa, Nidzicy, Wielbarka i Szczytna, gdzie odbył się wielki wiec. Ostatni odcinek tej trasy wiódł przez Świętajno, Ruciane i Pisz do Ełku, a stąd do Królewca. Trasa drugiego pobytu była jeszcze dłuższa. Rozpoczynały ją 15 lipca wiece w Tylży i Gąbinie. Z Gąbina prowadziła do Giżycka, stąd do Szymonek [także miejsce walk niemiecko-rosyjskich z czasów I wojny światowej– WB] i dalej statkiem do Mikołajek i Rucianego. Dalszy etap prowadził przez Szczytno, gdzie odbył się wielki wiec z udziałem Kocha i jego sztabu. Ze Szczytna Hitler udał się do Ostródy, Prabut i Malborka, a stamtąd samolotem do Królewca”.

Na marginesie tej informacji warto postawić pytanie o szczegóły tych wizyt w rejonie Pisza- Rucianego. Czy za prawdziwą należy uznać informację, którą usłyszałem niedawno od mieszkańca gminy Ruciane Nida, że wg miejscowej tradycji wskazywano dwa miejsca zatrzymania się przywódcy NSDAP? Miał to być Kurhaus „Rudczany” (obecnie „Perła Jezior”) lub nieistniejący dziś budynek przy ul. Guzianka. Zarys fundamentów tego obiektu zachował się do czasów współczesnych. Bez bliższych badań za równie prawdopodobne można uznać obydwie lokalizacje (wszak twórca jednego z najbardziej ludobójczych systemów XXw. był tu dwukrotnie), jak i żadną z nich…

Żeby zrozumieć sens tych podróży, warto zajrzeć do ówczesnej prasy sympatyzującej z hitlerowcami. Według pełnych przychylności doniesień dziennikarzy, w Olsztynie witało Hitlera 15 000 sympatyków! Jak pisała „Johannisburgier Zeitung”, wszędzie na trasie przejazdów spotykał się z entuzjazmem tłumów. Oczywiście zdarzały się sporadyczne przypadki odmiennej reakcji na wizytę. Na przykład samochód, którym jechał do Olsztynka, został obrzucony kamieniami. W niczym nie zmieniło to życzliwej dlań atmosfery w trakcie całej podróży. Ponoć pod wpływem przyjęcia, na wiecu w Ełku zawołał: „Nie wierzę, żeby był w Niemczech kraj tak wierny jak kraj Mazurów”. Usłużni dziennikarze natychmiast zaczęli określać to wystąpienie „mazurskim wyznaniem” Hitlera, które miało świadczyć, że przywódca NSDAP widzi w samych Mazurach „prawdziwych”, a nie „rozwodnionych” Niemców. Podkreślano, że wszędzie witają go transparenty z napisami : „Niech żyje wybawca naszej ojczyzny”.

 

 Wyborcze sukcesy nazistów


Władze NSDAP starły się podtrzymać entuzjazm, wywołany wizytami Hitlera. 25 lipca 1932r. w Piszu podczas Niemieckiego Dnia Mazur miejscowa grupa powiatowa NSDAP zorganizowała manifestacyjny pochód z udziałem blisko 1800 osób (bezpośrednich uczestników i widzów). W zdarzeniu uczestniczył Erich Koch, głosząc podczas wiecu, że „Droga Hitlera zapewnia wolność, chleb, honor, narodowość”. Ludzie chętnie wierzyli w takie propagandowe slogany, które nie wymagały ani specjalnej wiedzy, ani racjonalnej analizy. Wystarczała ślepa wiara w „cudowne” rozwiązania zapowiadane przez wodza i jego ruch.

W takiej atmosferze NSDAP sięgnęła po władzę przy zachowaniu wszelkich demokratycznych procedur. Wspomniano już o wyborach prezydenckich, gdy Hindenburg, czczony jako „wybawca Prus Wschodnich” z I wojny światowej, uzyskał w mazurskich powiatach Ełk, Pisz, Nidzica i Szczytno mniej niż 40% poparcia, co było równoznaczne z rosnącą popularnością jego głównego konkurenta – Hitlera.

W kolejnych głosowaniach poparcie dla hitlerowców było jeszcze większe. W wyborach do Reichstagu (31 lipiec 1932r.) W całej rejencji olsztyńskiej na listę NSDAP oddano 53,4% głosów. Najlepszy wynik partia uzyskała w powiatach: Ełk (70,6%), Nidzica (69%) i Pisz (68,1%). Co ciekawe, niższe poparcie zanotowano na katolickiej Warmii…

Ten sukces został jeszcze zwiększony w kolejnych wyborach do Reichstagu, wypadających w marcu 1933r. W całych Prusach Wschodnich naziści otrzymali 56,6% głosów. Wprawdzie na ulicach już zaczynał panować polityczny terror, utrudniający ludziom głosowanie inne, niż zalecane przez bojówkarzy SA (w pow. Pisz było 392 członków tej organizacji), to i tak większość Mazurów widziała przyszłość własną i kraju w panowaniu NSDAP. W powiecie Nidzica naziści otrzymali 81% poparcia, w Ełku – ponad 80%, w Piszu – 76,6% (niekiedy podaje się, ale chyba błędnie -  ponad 85%), Szczytne – 74,22%, Mrągowie - 69%. Jak widać, głosowała większość, ale nie wszyscy. Ponoć w Szerokim Borze mieszkała gospodyni, która głośno sprzeciwiała się nazistom. Według zasłyszanej opowieści, „stara Zaleska mówiła: Nie welujta [głosujcie] na tego huncwota [czyli na Hitlera], bo bedzieta esce tego załować. Słowa jej okazały się prorocze. Podobno nawet chwilowo pozbawiono jej wolności. A gdy wybuchła wojna, ona sama utraciła dwóch synów na froncie wschodnim”.

Na polityczne konsekwencje nie trzeba było długo czekać. Hitler od stycznia 1933r. piastował urząd kanclerza Niemiec. W kwietniu tr. powierzył urząd nadprezydenta Prus Wschodnich gauleiterowi NSDAP Erichowi Kochowi. W ten sposób rozpoczęła się unifikacja władzy administracyjnej i partyjnej w prowincji.

 

 NSDAP we wspomnieniach piskiego starosty


 Dość szybko naziści zdominowali życie polityczne powiatu Pisz. Starosta Herbert Ziemer wspominał, że po 1933r. NSDAP całkiem zmarginalizowała działalność Rady Powiatu. Członkiem Zarządu Powiatu był syn miejscowego właściciela dużego gospodarstwa ogrodniczego Sanio, równocześnie kreisleiter NSDAP. Sanio starał się mieć nad wszystkim kontrolę i wtrącał się w działania urzędników. Wprawdzie współpraca z Sanio układała się Ziemerowi dość dobrze, ale w innych powiatach było podobno dużo gorzej. Mimo to dochodziło do sporów na linii partia - administracja, załatwianych na ogół polubownie dzięki pośrednictwu zwierzchników starosty.

Inni urzędnicy nie mieli tyle szczęścia. Po objęciu władzy przez NSDAP zmuszono do opuszczenia Pisza szefa administracji powiatowej, nadinspektora Müllera, za przynależność do loży masońskiej. Według Ziemera to był i tak dość nieszkodliwy przypadek potraktowania przeciwnika, gdyż „reżim nazistowski niszczył ludzi, bez względu na występujące później trudności w funkcjonowaniu urzędów”.

Szkoda, że autor nie pokusił się o przytoczenie większej ilości przykładów. Może dlatego, że w 1937r. sam wstąpił do partii? „NSDAP dała urzędnikom państwowym ostatnią szansę. Wstąpić do partii i zachować zajmowane stanowisko albo, w przypadku odmowy, je stracić. Nie mając innego wyjścia wstąpiłem do partii. Było to zresztą zaakceptowane przez większość społeczną z powodu obawy przed mianowaniem nowego starosty i konsekwencji mogących z tego faktu wyniknąć”. Trzeba stwierdzić, że Ziemer miałby o czym pisać…

 

 Ekscesy antyżydowskie


 Wzrost popularności ruchu nazistowskiego wywołał m.in. natężenie nastrojów antyżydowskich w całych Prusach Wschodnich. Już w początkach lat trzydziestych można było zauważyć panoszenie się bojówek SA na ulicach miast. Na przykład w 1932r. żydowskie sklepy zaatakowano w m.in. Piszu, Olsztynie, Giżycku, Ełku, Tylży, Ostródzie, Reszlu i innych miejscowościach.

Ale gdy w styczniu 1933r. Adolf Hitler oficjalnie objął urząd kanclerza Niemiec, hamulce puściły. W Orzyszu zaczęło się zastraszanie handlarza bydła Itziga, byłego żołnierza niemieckiej armii z czasów Wielkiej Wojny. Jego córka prosiła o interwencję Hermanna Goeringa, ale bezskutecznie. 12 marca kilkuosobowa grupa podpitych SA -manów wtargnęła do mieszkania Itzigów by znęcać się nad chorym na nerwicę człowiekiem i jego rodziną. Przy okazji tych wydarzeń Itzig stracił klientów. Innych właścicieli pochodzenia żydowskiego zmuszano do wyrzeczenia się interesu. W czasie ekscesów uwięziono także członków orzyskiej gminy żydowskiej – Kopellowskiego i Markusa. Niebezpieczeństwo ze strony nazistów zaczęło grozić nawet tamtejszemu burmistrzowi, który próbował wstawić się za uwięzionymi.

Podobne sytuacje zostały odnotowane w Piszu, gdzie w latach 1934/1935 doszło do szczególnie intensywnych wystąpień antyżydowskich, ponoć wyróżniających miasto w całych Prusach Wschodnich! Czy uczestnikami tych zajść byli lokalni bojówkarze w brunatnych koszulach, czy też byli dowożeni z innych ośrodków? Wiele wskazuje na zainteresowanie miejscowych kupców niemieckich, którzy przy okazji dostrzegali korzyści z likwidacji konkurencyjnego handlu.

O tych wydarzeniach nieco informacji dostarczają ustalenia niemieckiego historyka młodszego pokolenia Andreasa Kosserta, publikującego również w Polsce. W drugiej połowie marca 1934r. piska grupa NSDAP wezwała do bojkotu żydowskich sklepów. Na głównej ulicy miasta rozwieszono transparent nawołujący do walki z oszustwami i kupowania wyłącznie w sklepach należących do Niemców. Szturmowcy SA obserwowali i fotografowali klientów łamiących bojkot a zdjęcia umieszczano w partyjnej gazetce. Bojówkarze obrzucali też sklepy krwią (wieprzową?) i nieczystościami. W październiku zaatakowano ludzkimi ekskrementami sklep Benno Tollera. Na lokalach zamieszczano napisy „Żydzi niemile widziani”. Sklepy żydowskie pikietowano także podczas zjazdu powiatowego NSDAP w sierpniu 1935r. W zjeździe uczestniczył E. Koch, zachęcający do podobnych zachowań.

W latach 1935-1936 kilkakrotnie wybijano okna w piskiej synagodze. Ponoć uczestnicy tych zajść bywali podpici. Według jednej z relacji, w okresie tzw. „kryształowej nocy” (1938r.), gdy w całych Niemczech zainicjowano akcję pogromów antyżydowskich, w Piszu członkowie SA i SS kazali zebrać całe wyposażenie synagogi i spalić na rynku. Poza tą relacją nie znamy innych opisów reakcji mieszkańców miasta (choćby o charakterze wspomnieniowym) na tego typu akty zdziczenia i wandalizmu...

 

 Milczenie świadków?


Co ciekawe, w niemieckich publikacjach, w sposób popularny traktujących o międzywojennej historii Ziemi Piskiej, nieczęsto można spotkać bliższe informacje na temat powstawania ruchu nazistowskiego i aktywności jego członków w latach trzydziestych. Lapidarne wspomnienia piskiego starosty są bodaj jedynym przekazem dotyczącym tej materii, zamieszczonym w jednej z ważniejszych prac o historii regionu (E. Gutzeit, „Der Kreis Johannesburg”, 1964). Wprawdzie w innym fragmencie książki mówi się np. o tym, że narodowy socjalizm nie wpłynął na zachowanie większości nauczycieli w powiecie. „Wprawdzie nauczyciel wiejski nie mógł odrzucić propozycji wstąpienia do NSDAP (jeżeli, to tylko w bardzo rzadkich przypadkach), to wśród naszego grona nauczycielskiego nie ujawnili się jacyś fanatycy partyjni. Również tam, gdzie wtedy ujawniły się zaostrzone przeciwieństwa, wspólny los utraty ojczyzny oddziaływał pojednawczo(…)”. I znów- żadnych szczegółów o istniejących napięciach i przeciwieństwach? O tym, kto wymuszał zapisywanie się do partii? Czy choćby o przypadkach sprzeciwu? Poza jednym Sanio ze wspomnień Ziemera, żadnych więcej nazwisk? W przytaczanej wyżej książce U. H. Wöbckego znaleźć można co najwyżej wzmiankę o Adolfie Oltrogge, znanym z tego, że w 1926r. był inicjatorem utworzenia w Piszu szkoły muzycznej. Oltrogge w kwietniu 1934r. założył orkiestrę pod szyldem SA- Standarte.

Także w części opisowej albumu wydanego przez dawnych mieszkańców Ziemi Piskiej G. Wippicha, G. Boska, U. Haffke („Im Lichte der Erinnerung”, 2001) trudno znaleźć bliższe przyczynki do tego tematu. Za to autorzy rozwodzą się nad okresem prosperity, jaki się zaczął w latach trzydziestych w dziejach Orzysza, gdy Wehrmacht potrzebował rozbudowy  koszar i poligonu. I ani słówka o tym, do czego Hitler przygotowywał swą armię…

Może prześledzenie całej dostępnej literatury wspomnieniowej (zawartej np. w rocznikach „Johannisburgier Heimatbrief”), pozwoli nam dowiedzieć się więcej o postawach „miejscowych” wobec nazizmu na Ziemi Piskiej?

 

Waldemar Brenda

 

PS. Dziekuję  Dietmarowi Serafinowi za tłumaczenie wykorzystanych fragmentów z niemieckich publikacji.

 
Komentarze (1)
Drogi Waldku!
1 czwartek, 17 lutego 2011 19:32
Waldemar Brenda

Gratuluję bardzo ciekawego artykułu o brunatnych koszulach z NSDAP z lat 30-tych i początku władzy nazistów na naszym terenie. O tym działaczu Sanio, o którym piszesz możemy się dowiedzieć z książki Melchiora Wańkowicza „Na tropach smętka”. Oto okoliczności. Kiedy Wańkowicz miał się spotkać z kierownictwem miejscowego klubu kajakowego w Piszu, aby „ prosić o gościnę” dla swojej „Kuwaki”, „przy stole, wystawionym w klubowym ogrodzie, siedzą członkowie klubu, którym melduję moje dokumenty. Prezes klubu przedstawia mi kolejno siedzących, - Herr Kreisleiter Sanio – pada między innymi. Ściskam rękę człowieka niewiele po trzydziestce, w brunatnym mundurze hitlerowskim z dwoma grubymi złotymi szewronami na kołnierzu”. Wańkowicz był w Piszu w 1936r. Wtedy wspomniany Sanio był już kierownikiem powiatu, czyli jak to mówił sołtys Pupilarski, drugą osobą po Hitlerze. Wańkowicz wspomina go jako człowieka nieco sztywnego, butnego i nie znającego się na żartach. Co do przejazdu Hitlera trasą Ukta –Pisz-Ełk, w latach osiemdziesiątych spotkałem niejakiego S., mieszkańca Ukty, który jako młody chłopak uczestniczył z konieczności (młodzież szkolna) w powitaniu całego orszaku. Cała miejscowość tonęła w czerwieni flag nazistowskich i wieńców powitalnych. Wprowadzono zarządzenie władz, że na każdym budynku stojącym przy drodze przejazdowej musiała wisieć flaga ze swastyką, z czego jak mi powiedział, wszyscy musieli się wywiązać. Nikt nie chciał się tłumaczyć „smutnym panom” , którzy mieli na wszystko oko. Był to również probierz lojalności miejscowej ludności do nowej władzy. Jak mi wspominał, najbardziej były udekorowane składy kupieckie Frau Kewitz, które znajdowały się przy głównej ulicy Ukty.


Zbigniew Popielarczyk, Ruciane Nida

Proszę zarejestruj się by móc dodawać komentarze do tego artykułu.

reportazzzycia logo right

ZOBACZ RÓWNIEŻ

Wańkowicz w relacjach mieszkańców Ziemi Piskiej

article thumbnail

Melchior Wankowicz kilkakrotnie odwiedził Ziemię Piską i spotykał się z jej mieszkańcami. Jednak w większości te  wizyty, zwłaszcza powojenn [ ... ]


Wspomnienia świąteczne. Felieton Barbary Zinger.

  Ściemnia się. Załzawione źrenice nieba kradną resztki światła. Moje serce jest czarne, jest czarne jak ręce palacza. Nad Piszem ołowiana  [ ... ]


Człowiek książki... Waldemar Mierzwa

„To ludzie książki” usłyszałem nie tak dawno o pewnej wielopokoleniowej rodzinie, którą widuję systematycznie na drodze do biblioteki. „L [ ... ]