WOKÓŁ KULTURY
ZNAD PISY
ROZMOWY KLIO...
Najczęściej czytane
| Zmagania polsko – krzyżackie w roku 1520 |
|
Wojna w latach 1519-1521 należała do ostatnich, jakie państwu polsko-litewskiemu przyszło toczyć z usadowionym nad Bałtykiem Zakonem Krzyżackim. Wielki Mistrz Zakonu a jednocześnie siostrzeniec polskiego króla Zygmunta I Starego - Albrecht Hohenzollern liczył, że uda mu się cofnąć czas i dzięki pokonaniu odwiecznego wroga przywrócić państwu krzyżackiemu dawną potęgę. Obok połączonych unią Polski i Litwy przeciw Albrechtowi stanęło Księstwo Mazowieckie sąsiadujące z Prusami Zakonnymi. Już w styczniu 1520r. gromadziło ono swe siły do ofensywy na puszczańską część Prus w regionie Pisza i Ełku. Miały to być wprawdzie działania o charakterze pomocniczym, ale istotne ze względu na konieczność zdobycia kilku zamków krzyżackich broniących południowej granicy państwa zakonnego.
W początkach lutego wojewoda mazowiecki, Szczęsny Brzeski, skoncentrował w rejonie Łomży i Wąsoszy oddział obejmujący około 1000 konnych i kilka dział potrzebnych do zdobywania warowni. Oddział wyruszył odwiecznym traktem puszczańskim wiodącym przez Pisz, z zamiarem opanowania zamku i posuwania się dalej w głąb terytorium nieprzyjaciela.
Zamkiem piskim dowodził wówczas Hans Kolbitz (lub Colwicz), który w 1519r. objął urząd prokuratora po zmarłym bracie Georgu. Hans Kolbitz dla wzmocnienia załogi zgromadził pod bronią okolicznych bartników. Nie wydaje się jednak, aby był to lud nastawiony bojowo. Trudno się temu dziwić - wielu osadników pochodziło z Mazowsza, podobno niektórzy skrycie Mazowszanom sprzyjali. Toteż, gdy rozeszła się wieść o nadejściu dużych sił polskich, większość poddanych Kolbitza uciekła w popłochu. Prokurator również opuścił zamek i schronił się w Szczytnie. 12 kutego wojska mazowieckie bez walk zajęły Pisz. W następnych dniach okoliczni mieszkańcy, zarówno wolni jak i chłopi, tłumnie składali przed Pawłem Brzeskim (dowódca oddziału, który operował w tym rejonie) uroczystą przysięgę na wierność królowi polskiemu. Oczywiście, nie wszyscy robili to z sympatii dla strony polskiej. Niektórzy bali się kontynuowania walk i zniszczenia gospodarstw, bowiem do normalnej praktyki ówczesnego wojowania należało niszczenie terytorium przeciwnika, palenie wsi i rabowanie mieszkańców. Wydaje się, że faktycznie dzięki temu udało się uniknąć większych zniszczeń materialnych.
Zajęty przez Mazowszan piski zamek miał pełnić funkcję bazy wypadowej dla nękania południowej strefy Prus Zakonnych. Stąd wyruszały wyprawy na Ełk, do Pisza zwożono ciała poległych rycerzy.
Jedna z większych operacji przeprowadzona została w kwietniu 1520r. Z zamku wyszedł wówczas oddział 600 konnych, pozostawiając niewielką załogę, która miała blokować ewentualne uderzenia krzyżackie na Mazowsze. W tym okresie nie było to jednak zagrożenie realne. Wprawdzie Mazowszanie musieli chwilowo opuścić zamek, ale Krzyżacy przegrali bitwę nad Wielkimi Jeziorami Mazurskimi i nie mieli większych możliwości prowadzenia działań zaczepnych.
Sytuacja ulęgła zmianie w lecie. Toczyły się już wtedy rokowania między Albrechtem Hohenzollernem i królem Zygmuntem Starym. Zakon mógł sobie pozwolić na ściągnięcie większych sił i podjęcie akcji, która wzmocniłaby jego pozycje przetargową. 22 lipca w okolice Pisza przybył tysiącosobowy oddział zakonny dowodzony przez rotmistrza Burcharda Sichau i Antona von Schettstadt. W jego skład wchodziła spora grupa konnych i dwie półszlangi, potrzebne na wypadek oblężenia. Przebywało wówczas w Piszu 300 zaciężnych polskich i czeskich wysłanych przez polskie dowództwo. Kilka dni wcześniej spalili oni Mrągowo i w drodze powrotnej zrabowali bydło, toteż teraz odpoczywali po przebytych „trudach”. Wiele zresztą wskazuje na to, iż przekonani o własnej sile Polacy urządzili wielkie picie, po którym senność ogarnęła nawet wartowników, jeśli w ogóle nie zapomniano ich wystawić... Nic więc dziwnego, że sukces przyszedł Krzyżakom bez trudu. Napastnicy rozprawili się z uśpionymi w podzamkowych karczmach zaciężnymi. Rzeź to musiała być nielicha, skoro dowodzącymi Polakami Jan Talfus uratował głowę skacząc do rzeki, inni po prostu nie mieli tyle szczęścia. Około setki obrońców schroniło się na zamku i tam stawiło opór. W trakcie oblężenia Krzyżakom pękły obydwie półszlangi, ale i obrońcom po kilku godzinach zabrakło amunicji, toteż poddali zamek i poszli do niewoli. Szybko ich zresztą puszczono, gdy obiecali zwycięzcom wrócić do końca września z wykupem.
Po tak łatwym sukcesie Krzyżacy postanowili kontynuować działania. Z Pisza ruszyli w głąb Mazowsza, pustosząc całe pogranicze. Wprawdzie nie trwało to długo, ale według niektórych przekazów spalono wówczas około 200 wsi i kilka miasteczek (m.in. Kolno). Zresztą i druga strona najchętniej wojowała z chłopami. Już w październiku 1520 r. Mazowszanie znów pojawili się w okolicach Pisza i dokonali podobno dużych zniszczeń. Nie oszczędzano kobiet i dzieci, palono zabudowania i rabowano. Przerażona ludność kryla się po lasach na sam widok zbrojnych. Ale i tak dzięki wcześniejszym hołdom składanym mazowieckim wojskom okolice Pisza poniosły z ich ręki mniejsze straty, niż inne ziemie leżące w pasie nadgranicznym. Przyniosło to natomiast restrykcje ze strony zakonu wobec niektórych właścicieli ziemskich. W komturstwie ryńskim dobra odebrano Alejowi Jurskiemu z Pianek, zaś w prokuratorii piskiej zabrano Pawłocin Mikołajowi Pawłoczyńskiemu. Namiestnik piski Otto Hein sprzedał te dobra Pawłowi i Stanisławowi Ozorom.
Działania militarne zakończono ostatecznie w początkach 1521 r. Zaczął wówczas obowiązywać rozejm polsko - krzyżacki, którego ukoronowaniem było zawarcie pokoju i słynny hołd pruski złożony przez Albrechta w kwietniu 1525 r. W XIX w. niezwykle sugestywnie namalował to wydarzenie polski malarz historyczny Jan Matejko. Dzięki genialnemu artyście z Krakowa hołd pruski stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych wydarzeń w dziejach Polski. Waldemar Brenda |
Wydarzenia
| Brak wydarzeń |
ZOBACZ RÓWNIEŻ
| Pisz i Kolno – kultura małych miasteczek Małe miasteczko - na pozór nic ciekawego, od 5 do 20 tys. mieszkańców, niewielka ilość sklepów, klubów czy miejsc do rozrywki. Małe miasto, g [ ... ] |
| WYKŁAD JERZEGO KUŁAKA O POLSKIEJ KONSPIRACJI NIEPODLEGŁOŚCIOWEJ PO 1945 R. Jerzy Kułak to historyk z prawniczym rodowodem. Studiował na Uniwersytecie w Białymstoku, w latach osiemdziesiątych [ ... ] |
| Przez Białą Piską i Pisz po berliński humor. Życie jest pełne niespodzianek … Kilka miesięcy temu poznałem bardzo ciekawego człowieka – Lucjana Wesołowskiego, Łodzianina, [ ... ] |