Zabytki Ziemi Piskiej Zabytki Ziemi Piskiej KOŚCIÓŁ ŚW. JANA CHRZCICIELA W PISZU

ZNAD PISY

ROZMOWY KLIO...

Odsłon : 421688

KOŚCIÓŁ ŚW. JANA CHRZCICIELA W PISZU
(14 głosów, średnia ocena 4.43 na 5)

Pierwsze informacje o piskim kościele pochodzą z 1449r. Według osiemnastowiecznego regionalisty Georga Ch. Pisanskiego w tym  właśnie roku piski duchowny Merten stawał jako świadek przy zapisie dóbr ziemskich w Myszkach. Musiał więc już wtedy stać w  Piszu obiekt sakralny przeznaczony dla wiernych z podzamkowej osady i okolic. Skądinąd wiadomo, że ok. 1500 r. skradziono z  kościelnej dzwonnicy dzwon, który jednak po śmierci złodzieja (szlachcica!), został w 1502r. oddany przez skruszoną wdowę.

 

 

 

 

 

 

Była to oczywiście świątynia rzymskokatolicka, która w XVIw. została przejęta przez luteranów, w związku z reformacją rozprzestrzeniającą się w Prusach Książęcych. W 1530r. nową wiarę przyjął proboszcz piski Bernard, ale część mieszkańców pozostała chyba przy swym dotychczasowym wyznaniu, skoro po latach został tu przysłany kaznodzieja Marcin Glossa, który miał pozyskać wszystkich mieszkańców dla protestantyzmu. Po nim pastorem w Piszu został Tomasz Honig. Ważnym wydarzeniem z dziejów piskiej świątyni w XVI stuleciu była wizytacja kościoła przez bp. Wiganda (1579). Proboszczem był wówczas Tomasz Oningius, sprawujący nadzór nad innymi pastorami w okolicy. Być może w tych czasach zaczęto prowadzić księgi parafialne, które jednak spłonęły podczas wielkiego pożaru w 1694r.

 

 

 

 

Nie znamy wyglądu ówczesnej świątyni. Według Christopha Hartknocha, który w drugiej połowie XVII w. opublikował własną interpretację panoramy Pisza, kościół znajdował się w tym samym miejscu, co obecnie, znacznie wyrastając poza dachy okolicznych kamienic. Od strony zachodniej do bryły świątyni przystawała wysoka dzwonnica przykryta smukłym czworobocznym dachem, zwieńczonym krzyżem. Na dolnej części pionowej belki krzyża umieszczono chorągiewkę – wiatrowskaz. Drugi wiatrowskaz miał się znajdować na przeciwległym krańcu świątyni, od strony rzeki. Problem w tym, że historycy nie do końca są skłonni zawierzyć temu właśnie rysunkowi Hartknocha, który zapewne w Piszu nigdy nie był i opracowywał ikonografię miejscowości na podstawie relacji osób trzecich.

 

 

 

 

Zupełnie inaczej wyglądał kościół, w 1602r. uwieczniony na rycinie holenderskiego inżyniera Niclasa de Kempa. Bryła świątyni była zlokalizowana w miejscu dzisiejszego obiektu, w bezpośrednim sąsiedztwie okalającej Pisz palisady. Można więc powiedzieć, ze tam, gdzie współcześnie znajduje się ulica Armii Krajowej – w początkach XVIIw. były granice Pisza. Od strony północnej, ale oddzielnie, znajdowała się dzwonnica. W pobliżu było kilka budynków, najprawdopodobniej szkoła i inne obiekty należące do parafii i pastora.

 

 

 

Taki wygląd kościoła przetrwał zapewne kilkadziesiąt lat (jeśli zaś przyjmiemy wizję Hartknocha, już w pierwszej połowie XVII w. musiałaby nastąpić przebudowa). 21 listopada 1694r. w czasie pogrzebu niejakiego Simmeringa od płonących świec uniosły się do chóru (to znaczy, że kościół miał chór!) iskry. Nikt tego nie zauważył, a tymczasem wieczorem tlące się drewno buchnęło płomieniem. Wybuchł pożar, który strawił cały kościół wraz z dzwonnicą. Ocalały natomiast inne budynki kościelne, w tym szkoła. Ponieważ wierni nie mogli być pozbawieni strawy duchowej, więc przez dwa lata nabożeństwa odbywały się w magazynie wojskowym. Za ambonę służyła katedra przeniesiona ze szkoły, stół był ołtarzem, nad którym powieszono obraz. Zakrystię oddzielono w narożniku, zasłaniając go przed oczami gromadzących się wiernych.

 

 

 

 

Wkrótce po pożarze przystąpiono do odbudowy spalonej świątyni. Sumę 5434 florenów zebrała nań ludność całego kraju. Pieniądze na budowę drewnianej dzwonnicy przekazała gmina ewangelicka w Wildzie. Ze względu na bezpośrednie sąsiedztwo z piskim zamkiem postanowiono, że nowa świątynia nie będzie murowana a konstrukcji szachulcowej. W ten sposób w razie zagrożenia łatwiej ją można było rozebrać i w ten sposób usunąć z przedpola fortecy.

 

 

 

 

Tak zaprojektowany obiekt dość szybko wymagał poprawek i remontów. W początkach 1737r. rozebrano wieżę grożącą zawaleniem i budowę nowej rozpoczęto w kwietniu. Prace kontynuowano w kolejnych latach. W 1738r. założono pod kościołem nowe podkłady i odmalowano go. Wybudowano drugie i trzecie piętro dzwonnicy. Rok później ukończono tę inwestycję, której koszt wyniósł 2 400 florenów. Dach trzydziestopięciometrowej wieży, przyległej do świątyni od strony zachodniej, był wykonany na koszt miasta z drewna dębowego i pomalowany na zielono. W późniejszym okresie hełm dzwonnicy został pokryty cynkową blachą. Do dziś można oglądać z dołu wieżową chorągiewkę z krzyżem i kulą. Na chorągiewce widnieje data oddania wieży do użytku – 1739.

 

 

 

 

Na wieży zawisł dzwon, już w 1695r. wykonany w królewieckiej pracowni ludwisarskiej z metalu, pozyskanego z trzech dzwonów, które stopiły się w czasie pożaru. Na dzwonie wyryto nazwiska ówczesnego księdza i urzędnika miejskiego. Na wieży znalazły swe miejsce jeszcze dwa mniejsze dzwony. Jeden miał zachęcać do modlitwy trzy razy dziennie. Trzeci, najmniejszy, odzywał się podczas chrztów i codziennie wzywał miejscowe dzieci na zajęcia w szkole o 6.30! Dzwon pełnił tę funkcję do chwili, gdy władze pruskie pozbawiły Kościół wpływów na nauczanie. W 1748r. umieszczono na wieży zegar. Tarcza dzisiejszego zegara pochodzi z XIX w. Wieża jest dziś najstarszą częścią kościoła p.w. św. Jana Chrzciciela w Piszu.

 

 

 

 

Potem jeszcze kilkakrotnie wygląd świątyni ulegał istotnym zmianom. W trzeciej dekadzie XIX w. budowla była już poważnie nadgryziona zębem czasu i groziła zawaleniem. 28 października 1838r. zapadła decyzja o czasowym jej zamknięciu i budowie nowego kościoła. W czasie realizacji inwestycji, piszanie mogli korzystać ze świątyni w Turośli. Ta uciążliwość trwała do 1843r., gdy stanął w Piszu nowy kościół, zachowany do czasów współczesnych. Część fundamentów świątyni oraz sklepień piwnicznych prawdopodobnie pochodzi z wcześniejszych budowli, jeszcze tych średniowiecznych (?).

 

 

Była to jedna z największych tego typu budowli w tej części Mazur! Jednak po dziewięćdziesięciu latach znów przyszła kolej na wielki remont, który zrealizowano w 1933r. za sumę 30 tys. marek. Świątynia zyskała wówczas kasetonowy sufit (niezachowany). Następne remonty były realizowane już po wojnie, gdy świątynia ponownie przeszła w ręce katolików. Prawdopodobnie wtedy został zlikwidowany chór. W czasach proboszcza Bolesława Winkla znaczne zasługi dla uratowania budowli przed ruiną, poniósł inż. Romuald Kozioł z Pisza, a trzeba koniecznie dodać, iż były to czasy, gdy władze partyjne niechętnie wyrażały zgodę na wszelkie inwestycje o charakterze sakralnym.

 

 

 

 

Na przełomie XVII/XVIII w. kościół wyposażono w zabytkowy wystrój, które do dziś decyduje o charakterze piskiej świątyni p.w. Św. Jana Chrzciciela. Było to o tyle konieczne, że większość pierwotnego wystroju kościoła spłonęła podczas pożaru w 1694r.

 

 

 

 

W 1696r. za sumę 670 florenów wykonano piękny ołtarz o wymiarach 5,5 x 5,25 m, ze złoconą polichromią. Ołtarz jest trójosiowy, dwukondygnacyjny, całością nieco przypomina kształt liścia. Po bokach widoczne są tzw. uszaki, z ażurowym przedstawieniem stylizowanych liści akantu. Na ołtarzu umieszczono figury czterech Ewangelistów. Na niższej kondygnacji: św. Mateusz po lewej stronie, św. Jan po prawej stronie centralnej części ołtarza – obydwaj stojący pomiędzy kolumnami ozdobionymi pnącym się winem – symbolem ludu wybranego, czyli Kościoła. Św. Łukasz i św. Marek zostali ulokowani po prawej i lewej stronie górnej kondygnacji.

 

W centrum ołtarza został usytuowany obraz malowany na desce, z widokiem Jerozolimy, na który nałożono drewniany krucyfiks o rozmiarach 130 x 85cm, z ukrzyżowanych Jezusem. W górnej części ołtarza, pomiędzy św. Łukaszem i św. Markiem, jest obraz ze sceną złożenia Chrystusa do grobu. W predelli ołtarza można podziwiać Ostatnią Wieczerzę (scenę, w której Chrystus ustanawia komunię św.). Ołtarz został prawdopodobnie wykonany w pracowni J. Pfeffera.

 

 

 

 

W 1699r. Johann Mosengel i Andreas Cretius zmontowali nowe organy.

 

 

 

 

Z tego samego okresu pochodzi kolejny niezwykle cenny zabytek kościelny – ambona, ulokowana na lewo od ołtarza. Jej ośmioboczny korpus opiera się na pełnoplastycznych figurach św. Jana Chrzciciela i Mojżesza. Na sześciu polach wyznaczonych przez boki ambony oraz na schodach widać figury dwunastu apostołów, których szaty mienią się kolorami- niebieskim, zielonym, żółtym i złotym. Styki ścian udekorowano pilastrami, wzdłuż których spływają girlandy roślin. Na ambonę prowadzą zamykane schody. Nad furtką, oznaczoną datą- 1701 - widać figurkę św. Pawła (wg niektórych – Chrystusa). Nad amboną znajduje się ośmioboczny baldachim z gołębicą na tzw. podniebieniu i pelikanem wewnątrz latarni. Na szczycie widnieje postać anioła i napis wraz z datą wykonania – 1698.

 

 

 

 

Spośród innych ciekawych zabytków warto zwrócić uwagę na naczynie na wodę chrzcielną z końca XVII (XVIII?) stulecia.

 

 

 

 

Na starych fotografiach wnętrza kościoła widoczny jest chór, spotykany w świątyniach ewangelickich. Współcześnie jego pozostałość stanowią drewniane filary, podtrzymujące sufit. Na filarach wyraźnie widać podpory, na których chór niegdyś się opierał. Sufit – przed wojną kasetonowy – jeszcze w początkach lat dziewięćdziesiątych pokryty był malowidłami przedstawiającymi sceny biblijne, powstałymi w trakcie powojennych prac remontowych. Współcześnie tych malowideł już nie ma.

 

 

 

 

Ciekawym zapisem nieodległej przeszłości są dwie tablice umieszczone w przedsionku kościoła (funkcję tę pełni parter wieży, przez który wchodzi się do środka). Jedna z nich jest poświęcona akcji bojowej Uderzeniowego Batalionu Kadrowego na Turośl w 1943r. Druga – zasłużonemu proboszczowi, ks. B. Winklowi.

Waldemar Brenda

 

 

 

 



 



 

 

 
Komentarze (1)
Mała uwaga...
1 poniedziałek, 07 stycznia 2013 20:42
Krzysztof Guderski
To, co Autor nazywa "chórem" to naprawdę rzeczywiście typowe dla kościołów ewangelickich boczne empory. Chór muzyczny, czyli galeria nad wejściem do kościoła, naprzeciwko ołtarza, na której umieszczone są zazwyczaj organy, jest obecny w zasadzie w każdym kościele, tak katolickim, jak i ewangelickim, a nawet w cerkwiach, i niczym charakterystycznym nie jest, raczej typowym.
Usuwanie empor z kościołów przejętych po ewangelikach było, niestety, powszechne wkrótce po wojnie i jeszcze wiele lat później. Barbarzyństwo to obciąża ówczesnych wiernych i ówczesne duchowieństwo usuwających we własnym mniemaniu z kościołów elementy "heretyckie" albo "poniemieckie". Podobny charakter miało demontowanie ambon umieszczonych nad ołtarzem. Zazwyczaj jeżeli w jakimś poewangelickim kościele empory są nadal, oznacza to, że albo nie dało się ich rozebrać, albo kościół został przejęty znacznie później niż zaraz po wojnie i w latach 50-tych.
Proszę zarejestruj się by móc dodawać komentarze do tego artykułu.

reportazzzycia logo right