WOKÓŁ KULTURY
ZNAD PISY
ROZMOWY KLIO...
Najczęściej czytane
| Bello e appassiona … |
|
Na świętego Walentego przyjęło się, że tego dnia ludzie wyznają sobie miłość na wiele sposobów, np. podczas romantycznego spaceru we dwoje, kolacji w wykwintnej restauracji, ewentualnie spędzając wieczór w teatrze lub na dobrym koncercie. A propos koncertu … W tym roku niektórzy, w tym i ja, wybrali muzyczną formę „walentynek”. Otóż Stowarzyszenie Leśniczówka Pranie wespół z Miejsko - Gminnym Ośrodkiem Kultury w Białej Piskiej zaoferowali wszystkim zakochanym oraz melomanom piosenki autorskiej i literackiej recital Mirosława Czyżykiewicza, znakomitego pieśniarza, poety, kompozytora, gitarzysty, artysty grafika i malarza. Ci, którzy przybyli, z pewnością nie żałowali tego, że jedyny symboliczny dzień zakochanych w roku spędzili na degustacji muzyki i poezji. Artysta, w zaprezentowanym repertuarze, oddał ducha święta miłości, opowiadając słuchaczom osobistą historię podszytą strzałą Kupidyna. Charakterystyczna barwa głosu, ekspresja w mimice, w dźwięku towarzyszącej mu gitary i słowie, tylko potęgowały wyzwalające się uczucia. W opływającej symbolami miłości scenerii, przy niemal wygaszonym świetle, Mirosław Czyżykiewicz wykonał swoje – jeśli można tak powiedzieć – najbardziej znane utwory tj. „Sam na sam”, „Ave”, „Kocham" „Tańcz” czy „Jazzz...”. Wykonane zostały również: utwór skomponowany do słów prańskiego poety Wojciecha Kassa, w którym charakterystyczne były odgłosy puszczy oraz „Moja cygańska” Włodzimierza Wysockiego. Oba te dzieła wywołały burzę braw i westchnień. Niemal dwugodzinna prezentacja zakończyła się owacją na stojąco i kilkakrotnym bisowaniem artysty. Myślę, że to wydarzenie na długo pozostanie w pamięci tych, którzy 14 lutego 2010 roku uczestniczyli w recitalu Mirosława Czyżykiewicza. Tego typu koncerty, kiedy spojrzymy z perspektywy pospolitego „homo ludens” i proponowanego mu na skalę masową pop-kiczu, są swoistą enklawą kultury. Dlatego też chciałbym podziękować organizatorom i pomysłodawcom tego przedsięwzięcia, a przede wszystkim odbiorcom, tzn. wciąż powiększającej się grupie entuzjastów kulturalnej oferty MGOK-u spośród mieszkańców z Białej Piskiej i okolic oraz wszystkim przyjezdnym z Pisza, Gdyni, Mrągowa, Białegostoku i Ełku. Kiedy sala pęka w szwach, kiedy brakuje miejsc, a chętnych ciągle przybywa, to należy zrobić wszystko, by ten stan utrzymać jak najdłużej, lecz za każdym razem idąc krok dalej. Ale to już zupełnie inna historia.
B.T.
|
Bello e appassiona …