WOKÓŁ KULTURY
ZNAD PISY
ROZMOWY KLIO...
Najczęściej czytane
| Koniec z komunizmem |
|
Rozpocznę cytując wypowiedź Joanny Szczepkowskiej z października 1989r.: „Proszę państwa 4 czerwca skończył się w Polsce komunizm”.
„Jak to się stało?” tak zatytułował swoje wspomnienia obejmujące okres upadku PRL Mieczysław Rakowski. Człowiek, któremu dane było odegrać rolę ostatniego premiera rządu zdominowanego przez PZPR, a następnie ostatniego I sekretarza Komitetu Centralnego tej partii. To pytanie nurtuje, zarówno badaczy jak i uczestników wydarzeń 1989r. Upadek PRL stał się możliwy nie tylko dzięki autonomicznym procesom zachodzącym w naszym kraju, ale również dzięki przemianom wewnętrznym w ZSRR. Działania podjęte na Kremlu miały zasadnicze znaczenie dla położenia międzynarodowego Polski. Momentem przełomowym w okresie zimnej wojny były decyzje prezydentów USA: Cartera z 1979 przewidująca instalację amerykańskich rakiet nowej generacji w Europie i Reagana z 1983 nakazująca realizację programu tzw. wojen gwiezdnych. Przekreślały one perspektywę wygrania wyścigu zbrojeń przez Moskwę. Kiedy Stany Zjednoczone wzmacniały swoją gospodarkę i potencjał militarny gospodarka sowiecka wchodziła w okres długotrwałej stagnacji. W latach 1979-1980 zanotowano wzrost gospodarczy o zaledwie 5% w latach 1981-1985 jedynie o 3%. W tymże czasie spadać zaczęła również cena ropy naftowej i gazu, które były jednymi z głównych źródeł dochodów całej sowieckiej gospodarki. W 1985r. wraz z dojściem do władzy Michaiła Gorbaczowa rozpoczął się proces przemian wewnętrznych w ZSRR. Podjęte zostały próby modernizacji gospodarki, rozszerzenia zakresu swobód obywatelskich i walki z nadużyciami w kręgach rządzących. Gorbaczow dążył do polepszenia stosunków z USA m.in. poprzez porozumienie w sprawie ograniczenia zbrojeń. ZSRR wycofał się z wojny afgańskiej i przestał popierać ruchy komunistyczne w różnych rejonach świata, nastąpiła też zmiana polityki wobec krajów bloku wschodniego. Gorbaczow zrezygnował z podstawowych założeń doktryny Breżniewa zamierzając zwiększyć zakres autonomii, jakim dysponowały kraje satelickie. Radziecki przywódca nie ukrywał rzeczywistej przyczyny zmiany stanowiska Kremla mówiąc: „Nie można brać ich na swój kark. Główny powód to ekonomika”. Rezygnacja z podstawowych założeń doktryny Breżniewa nie oznaczała wyrzeczenia się przez ZSRR wpływów w Europie Środkowo-Wschodniej, ale w krajach bloku wschodniego odczytano ją, jako zielone światło dla rozpoczęcia przemian. Lata 80-te były dla większości Polaków ekonomicznym koszmarem. Niedobory podstawowych artykułów, ich fatalna jakość, stanie w niekończących się kolejkach, system zaopatrzenia kartkowego – wszystko to powodowało rosnące zmęczenie i nerwowość w stosunkach międzyludzkich. Na przełomie lat 1986/1987 rozpoczął się proces wyraźnego pogarszania nastrojów społecznych widocznego w wynikach badań publicznych. Można było się spodziewać, że narastanie sytuacji kryzysowej grozi społecznym konfliktem, który może stworzyć konieczność zmiany polityki np. przez zmianę ekipy rządzącej. W połowie 1987r. władze zaczęły reklamować „drugi etap reformy gospodarczej”, co było o tyle dziwne, że zakładało, iż był już jakiś pierwszy etap tej reformy. Chcąc uzyskać akceptację społeczeństwa i zademonstrować rzekomą otwartość, władze zaproponowały przeprowadzenie referendum na temat reformy. Zawierało ono 2 pytania. Pierwsze dotyczyło zgody na reformę gospodarczą, nawet gdyby oznaczała ona 2-3 letni „trudny okres”, drugie – „polskiego modelu demokratyzacji życia politycznego”. W myśl ustawy o referendum akceptacja programu rządowego wymagała większości spośród uprawnionych do głosowania, a nie tylko spośród głosujących. Według oficjalnych wyników w referendum w 1987r. pozytywnie na 1 pytanie odpowiedziało 44% a na drugie 46% głosujących. Wyniki te odczytano, jako wyraźną porażkę władzy. Rozpoczął się okres dojrzewania ekipy Jaruzelskiego do realizacji koncepcji kontrolowanego podzielenia się władzą z umiarkowaną opozycją. W działaniach gen. Jaruzelskiego można było zauważyć pragnienie dokonania takich zmian, które z jednej strony usprawniłyby gospodarkę, pobudziły aktywność społeczną i umożliwiły uzyskanie pomocy ekonomicznej Zachodu, z drugiej zaś nie naruszały 2 fundamentów ustrojowych PRL: kierowniczej roli PZPR oraz utrzymania Polski w strefie radzieckiej dominacji. Opozycja w II połowie lat 80-tych była silnie zróżnicowana, jednak jej najsilniejsza część ciągle trwała pod sztandarem „Solidarności”. Większość przywódców „Solidarności” z Lechem Wałęsą na czele nie wierzyła w szybkie załamanie systemu komunistycznego. Szukała, więc możliwości porozumienia się z władzami PRL licząc na legalizację związku oraz stopniową liberalizację systemu. Ceną za wprowadzenie pluralizmu związkowego (czyli legalizacji „Solidarności) i społecznego (wolność tworzenia stowarzyszeń, 2 izba parlamentu z udziałem opozycji) miało być respektowanie istniejącego porządku prawnego „wraz z zasadą przewodniej roli PZPR”. W sierpniu 1988r. VIII Plenum KC PZPR udzieliło formalnego poparcia dla rozpoczęcia dialogu z opozycją. Wielu członków KC nie kryło jednak swojego krytycznego stosunku do idei rozmów z „Solidarnością”. Do przeprowadzenia wstępnych rozmów z Lechem Wałęsą upoważniono generała Kiszczaka. Wybór ministra spraw wewnętrznych na negocjatora nie był przypadkowy. Jaruzelski dawał w ten sposób do zrozumienia swojej bazie politycznej, że rozpoczęcie dialogu z opozycją nie jest ze strony władzy aktem kapitulacji. Kolejne spotkania Wałęsy z Kiszczakiem z sierpnia i listopada 1988r. nie posunęły naprzód przygotowań do „okrągłego stołu”. Kością niezgody było żądanie Wałęsy dotyczące legalizacji „Solidarności”. Całkowicie niespodziewanie, do przełamania impasu, w jakim znalazły się rozmowy władz z „Solidarnością” przyczynił się jeden z ich największych przeciwników – przewodniczący OPZZ Alfred Miodowicz. W nadziei na skompromitowanie Wałęsy i wzmocnienie w ten sposób własnej pozycji zaproponował liderowi „Solidarności” odbycie telewizyjnej debaty.” Badania opinii publicznej przeprowadzone po debacie, która odbyła się 15 listopada wyraźnie wskazywały na Wałęsę, jako jej zwycięzcę. Sukces Wałęsy wpłynął na zmianę jego wizerunku i zmianę podejścia do „Solidarności”. W grudniu 1988r. Wałęsa powołał organ, który stał się kadrowym i programowym zapleczem „Solidarności” w negocjacjach przy „okrągłym stole”, a następnie w trakcie kampanii wyborczej do parlamentu. Powstanie Komitetu Obywatelskiego przy Przewodniczącym NSZZ „Solidarność” było dla Wałęsy korzystne z dwóch powodów: po pierwsze zwiększało skuteczność dialogu z władzami, po drugie stwarzało przeciwwagę dla KKW(Krajowej Komisji Wykonawczej) gdzie nie zawsze poglądy przewodniczącego spotykały się z pełną akceptacją. Odpowiednio dobrany skład Komitetu sprawił, że w trakcie dyskusji nad dalszą strategią działania w opozycji solidarnościowej dominowali zwolennicy daleko idącej ugody z władzami PRL. Takie stanowisko prezentowali m.in. T. Mazowiecki, B. Geremek, A. Michnik, M. Król, S. Bratkowski. Obradujące na przełomie 1988/1989r. X Plenum KC PZPR podjęło uchwałę, w której zawarto wstępną i obwarowaną zastrzeżeniami zgodę na legalizację „Solidarności”. Droga do „okrągłego stołu” stanęła otworem. Rozmowy „okrągłego stołu” rozpoczęły się 6 lutego 1989r. w Pałacu Namiestnikowskim w Warszawie. Jednak przy słynnym okrągłym stole debatowano tylko 2-krotnie: z okazji inauguracji i zakończenia rozmów. Przedmiotem dyskusji był szeroki zakres zagadnień. Obradowano w 3 głównych zespołach roboczych: gospodarki i polityki społecznej, reform politycznych oraz pluralizmu związkowego. Oprócz głównych zespołów powołano również podzespoły. Łącznie w negocjacyjnym maratonie wzięło udział 452 ludzi. W rzeczywistości najistotniejsze kwestie sporne rozstrzygano w trakcie poufnych spotkań kierownictw wszystkich delegacji, które najczęściej odbywały się w Magdalence. W toczonych tam rozmowach faktycznie liczyło się zdanie kilkunastu osób: - po stronie koalicyjnej byli to: Stanisław Ciosek, Andrzej Gdula, Czesław Kiszczak, Aleksander Kwaśniewski i Janusz Reykowski; do pewnego stopnia też Wojciech Jaruzelski poprzez liczne telefoniczne konsultacje, - w reprezentacji „Solidarności”, poza Lechem Wałęsą, Zbigniew Bujak, Władysław Frasyniuk, Bronisław Geremek, Jacek Kuroń, Tadeusz Mazowiecki i Adam Michnik, - z przedstawicieli Kościoła: bp. Tadeusz Gocłowski i ks. Alojzy Orszulik. Z punktu widzenia dalszego biegu wydarzeń najistotniejsze znaczenie przy „okrągłym stole” miały reformy polityczne. Do największych sporów doszło w 3 sprawach: ordynacji wyborczej, kompetencji prezydenta, relacji między Sejmem i Senatem. Władze chciały skłonić opozycję do udziału w tzw. niekonfrontacyjnych wyborach parlamentarnych. Ten niekonfrontacyjny charakter wyborów miała zapewnić wspólna lista krajowa, z czołowymi reprezentantami obu stron. Zdecydowany opór „Solidarności” sprawił, że, mimo iż w ordynacji pozostawiono listę krajową, znaleźli się na niej wyłącznie kandydaci z koalicji. Strona solidarnościowa godząc się na niedemokratyczny charakter wyborów domagała się, aby opracowana przy „okrągłym stole” ordynacja wyborcza dotyczyła wyłącznie jednej kadencji parlamentu. Kolejne wybory, do których miało dojść najpóźniej za 4 lata byłyby już wolne, dlatego też nie kwestionowano samej zasady wcześniejszego podziału miejsc w parlamencie, a jedynie starano się uzyskać jego najkorzystniejszą postać. Władzom zależało zarówno na odpowiednim podziale mandatów jak i na uzyskaniu wpływu na to, kto w parlamencie będzie reprezentował opozycję. Aby przełamać impas, jaki zaistniał w sprawie podziału mandatów do Sejmu i zakresu władzy prezydenta, zaproponowano, aby wybory do Senatu były całkowicie wolne. Propozycję tą bez wcześniejszego uzgodnienia z gen. Jaruzelskim i innymi członkami kierownictwa PZPR złożył Aleksander Kwaśniewski. Wpływ na ostateczną zgodę władzy w tej sprawie miał pogląd wyrażony m.in. przez Stanisława Cioska i Jerzego Urbana, sugerujący, że kandydaci reprezentujący ugrupowania prorządowe zdobędą ok. połowy miejsc w Senacie. Zakładano, że „Solidarność” uzyska poparcie w dużych miastach, natomiast w regionach mniej zurbanizowanych zwyciężą kandydaci obozu rządzącego. Szansę koalicji wzmocnić miał zaproponowany przez nią nieproporcjonalny podział mandatów na okręgi wyborcze. Z każdego województwa niezależnie od liczby jego mieszkańców, miano wybrać po 2 senatorów. Preferowało to małe rolnicze województwa, gdzie władze spodziewały się odnieść zwycięstwo. Zgoda na wolne wybory do Senatu skłoniła przedstawicieli opozycji do akceptacji kompromisowego podziału mandatów w Sejmie 65:35. 65% miejsc w Sejmie (299 mandatów) miało być z góry zagwarantowane dla członków PZPR, ZSL, SD oraz 3 prorządowych organizacji katolickich (Stowarzyszenia PAX, Polskiego Związku Katolicko-Społecznego i Unii Chrześcijańsko-Społecznej), o pozostałe 35% (161 mandatów) mieli walczyć kandydaci bezpartyjni. Część mandatów koalicji (35) miała zostać obsadzona z listy krajowej obejmującej do 10% ogółu miejsc w przyszłym sejmie Gwarancją zachowania wpływów w państwie poprzez formację komunistyczną obok monopolu w środkach masowego przekazu miał być prezydent wyposażony w szerokie kompetencje, w tym m.in. prawo weta ustawodawczego, możliwość rozwiązania parlamentu, sprawowanie zwierzchnictwa nad siłami zbrojnymi, przewodniczenie Komitetowi Obrony Kraju, występowanie do Sejmu z wnioskiem o powołanie i odwołanie prezesa NBP, czy prawo wprowadzenia stanu wojennego i wyjątkowego. 7 kwietnia 1989 r. Sejm zmienił konstytucję, wprowadzając instytucje prezydenta i Senatu oraz uchwalił nowa ordynację wyborczą. 13 kwietnia Rada Państwa określiła kalendarz wyborczy wyznaczając datę I tury wyborów na 4 a II na 18 czerwca. Radykalne skrzydło opozycji wezwało do bojkotu wyborów. Ugrupowania takie jak m.in.: Solidarność walcząca, PPS - RD oraz Liberalno-Demokratyczna Partia „Niepodległość” odrzucały okrągłostołowy kompromis z komunistami oraz wszystkie jego efekty. Żądały odsunięcia PZPR od władzy i przeprowadzenia całkowicie wolnych wyborów parlamentarnych. Hasła te były szczególnie bliskie niektórym środowiskom młodzieżowym. Panujący wśród nich nastrój buntu dał o sobie znać w Krakowie, gdzie w dniach 16-18 maja podczas gwałtownych starć ulicznych doszło do krótkotrwałego zablokowania konsulatu ZSRR, którego budynek ozdobiono napisem „Sowieci do domu”. Wydarzenia krakowskie stanowiły jedynie incydent na tle generalnie spokojnego okresu przedwyborczego. Pokazały jednak, że w społeczeństwie polskim nie brak ludzi, którzy odrzucają okrągłostołowy kompromis, a jego zawarcie uważają za porozumienie elit, dotyczące podziału władzy. 4 czerwca 1989r. odbyły się pierwsze, częściowo wolne wybory w powojennej Polsce. W głosowaniu wzięło udział zaledwie 62% uprawnionych, co tylko potwierdzało wysoki poziom społecznej apatii. Duża cześć społeczeństwa nie wierzyła, że ich aktywność może cokolwiek zmienić. Mimo to pierwsza tura wyborów, w której o wyborze decydowało uzyskanie, co najmniej 50% ważnych głosów, była ogromnym sukcesem opozycji. Na 161 przewidzianych dla niej miejsc w Sejmie zdobyła 160 a na 100 miejsc w Senacie – 92. Koalicja rządowa zdołała wprowadzić zaledwie 3 kandydatów do Sejmu. Dotkliwą porażką dla władz były wyniki głosowania na listę krajową, z której kandydowała większość przywódców partii. Władzom wydawało się, że kandydaci ci uzyskają 50% poparcia, co wykazałoby ich popularność. Udało się tylko 2 kandydatom, większość zaś najbardziej znanych polityków komunistycznych z premierem Rakowskim na czele sromotnie przepadła. Wynik I tury wyborów zaskoczył zarówno władze, jak i opozycję. W ordynacji nie przewidziano trybu ponownego głosowania w przypadku porażki kandydatów z listy krajowej, toteż powstała kwestia, jak obsadzić 33 mandaty, których nie zdołała zdobyć koalicja. Strona społeczna wykazując dobrą wolę przyjęła do wiadomości zmianę przez władze ordynacji w trakcie wyborów. O nieobsadzone mandaty mogli się ubiegać kandydaci strony koalicyjnej, ale żaden z pokonanych z listy krajowej nie zdecydował się startować powtórnie W II turze frekwencja wyniosła zaledwie 25%. Opozycja zdobyła brakujący mandat w Sejmie i 7 z 8 pozostałych mandatów w Senacie. Klęska koalicji rządowej w wyborach 4 czerwca 1989r. doprowadziła do załamania się nakreślonej przy Okrągłym Stole perspektywy wieloletniej ewolucji ustrojowej PRL. Polska Zjednoczona Partia Robotnicza straciła faktyczną zdolność do rządzenia krajem, ale upłynęło jeszcze kilkanaście tygodni, zanim uświadomiono to sobie w Komitecie Centralnym, a następnie także w szeregach opozycji. Nie ulega wątpliwości, że w kalendarium wydarzeń 1989r. w Polsce właśnie data 4 czerwca stanowi moment przełomowy, decydujący dla zasadniczej zmiany ustrojowej, jaka później nastąpiła. Bohaterem wydarzeń jest tu nie środowisko polityczne, ale społeczeństwo – wyborcy, którzy wypowiedzieli się dobitnie przeciw pewnemu stylowi sprawowania władzy i osobom styl ten prezentującym. Przełom sprzed 20 lat stanowi nie tylko kres, ale i – jak to w historii zwykle bywa – początek nowej epoki. To wówczas zaczął się kształtować nowy układ sił, który po dzień dzisiejszy rzutuje na życie polityczne, gospodarcze i społeczne naszego kraju. Bożena Anna Obrycka
Referat wygłoszony 4 czerwca 2009r. na sesji Rady Miejskiej w Piszu z okazji 20 rocznicy odzyskania wolności i upadku komunizmu w Europie Środkowej.
|
Koniec z komunizmem