WOKÓŁ KULTURY
ZNAD PISY
ROZMOWY KLIO...
Najczęściej czytane
| Piszanie podsumowują wakacyjny sezon kulturalno- rozrywkowy 2011 |
|
Zwróciliśmy się do kilkunastu mieszkańców Pisza różnego wieku i profesji o wskazanie, która z imprez kulturalno-rozrywkowych minionego sezonu wakacyjno-letniego wydała im się najciekawsza i przez to zasługuje na zapamiętanie. Uzyskane odpowiedzi wskazują na znaczny rozrzut zainteresowań. Nie wszystkie odwołują się do wydarzeń kulturalno-rozrywkowych mieszczących się w ramach czasowych zakreślonych przez pytanie (czerwiec- wrzesień 2011r.), jak również nie wszystkie dotyczą bezpośrednio Pisza. Mimo to postanowiliśmy zamieścić je na naszej stronie, jako że w jakimś stopniu stanowią odzwierciedlenie społecznej opinii (Red.)
Roksana Czerwińska: „Leśne Smaki” były najciekawszą imprezą piską, na jakiej byłam tego lata. Cała impreza trwała dwa dni, można było spróbować smacznych potraw, brać udział w różnych zabawach, a wieczorami odbywały się koncerty. Najbardziej podobał mi się energiczny występ Ani Wyszkoni, przy którym wszyscy świetnie się bawili, chociaż piosenki zespołu Perfect także były głośno śpiewane przez publiczność. Widząc dzieci biegające ze świecącymi zabawkami oraz uśmiechniętych dorosłych z kolorowymi perukami na głowie, odnoszę wrażenie, że nie tylko mnie ta impreza zapadnie na dłużej w pamięci.
Iwona Nerkowska: Tegoroczny sezon letni zdominowany był przez imprezy o charakterze masowym. Nie jestem zwolenniczką tego typu imprez. Szukam czegoś innego. Zazwyczaj miejsc, gdzie mogłabym wyciszyć się. Szukam koncertów, recitali, gdzie wykonawca poprzez słowo i dźwięk dociera do słuchacza. Ze względu na brak czasu mogłam uczestniczyć jedynie w kilku koncertach m. in. na klarnet i organy w kościele p. w. św. Jana Chrzciciela w Piszu oraz Filharmonii Kameralnej im. Witolda Lutosławskiego z Łomży w kościele p. w. Matki Miłosierdzia Ostrobramskiej w Piszu. Cieszę się, że także kościoły stały się pewnego rodzaju centrami kultury, w których przygotowuje się uczestnika do odbioru kultury wyższej. Mam również nadzieję, że takie koncerty na stałe wpiszą się w terminarz piskich imprez kulturalnych.
Małgorzata Kałudzińska: Chciałam wyrazić swoją opinię na temat organizowanych w Piszu imprez w sezonie letnim. III Piskie Spotkania Kabaretowe to duża dawka dobrego humoru. W tym roku w wykonaniu Kabaretu Pod Wyrwigroszem. Fantastyczny program, świetni wykonawcy. Z przyjemnością wysłuchałam występu zespołu Perfect. Na ten występ zaprosiłam rodzinę z Olsztyna. Reprezentowaliśmy 3 pokolenia a pomimo to każdy znalazł w repertuarze coś dla siebie. Duża dawka dobrej energii. Brawa dla organizatorów.
Henryk Walendzik: Tak się składa, że w lecie niewiele się udzielałem w czasie piskich koncertów. W okresie ostatnich wakacji miałem natomiast okazję poprzyglądać się nieco IV Mazurskim Międzynarodowym Zawodom Balonowym zorganizowanym w Ełku. Dokładnie działo się to od 11 do 14 sierpnia. W zmaganiach tych wzięło udział kilkadziesiąt ekip z różnych krajów za swymi przepięknymi balonami. Dało się w tych dniach zaobserwować kilka lotów nad miastem, w trakcie których rozgrywano pewne konkurencje. Jedną podpatrzyłem bliżej i polegała na zrzuceniu z balonu worka z piaskiem i trafieniu w ustawiony na ziemi cel. We wszystkich konkurencjach najlepiej wypadli Litwini. Dzięki takiej imprezie mieszkańcy Ełku i ja - piszanin goszczący w tym mieście, mieli wspaniałą ucztę widokową. Była też dobra okazja do wykonania ciekawych zdjęć dla rozmiłowanych w fotografii. Imponująco wyglądała też Wielka Nocna Parada Baloniarzy przemieszczająca się przez całe miasto na zakończenie imprezy. Muszę przyznać, że zapierało niekiedy dech w piersiach. Ola Gajda: W tegoroczne wakacje piszanie mogli uczestniczyć w jednej z najsmaczniejszych imprez na Mazurach –„Leśnych Smakach”. Wydarzenie to przyciągnęło do naszego miasta wielu znanych artystów między innymi: Bajm, Perfekt czy Anię Wyszkoni wraz z zespołem. Gwiazdą festiwalu niewątpliwie okazał się zespół Beaty Kozidrak, który zauroczył publiczność swoją muzyczną perfekcją. Piszanie mogli bawić się przy wielkich hitach zespołu takich jak: „Szklanka wody”, „Ta sama chwila” czy „Biała armia”.
Bożena Kalinowska: Nie bardzo miałam możliwość uczestnictwa w letniej ofercie kulturalno-rozrywkowej na terenie Pisza, ale mogę wskazać inne wydarzenie, które mną zawładnęło. Do dziś pamiętam emocje jakie przeżyłam podczas rekonstrukcji historycznej, którą przygotowano z okazji Święta Niepodległości Polski. Kawałek historii przeżytej na naszym rynku, wśród znajomych i nieznajomych przeniósł mnie na chwilę realistycznie w tamte czasy. To wszystko za sprawą wielkiego zaangażowania ludzi w różnym wieku- niesamowite!. Ich charakteryzacja, stroje, uzbrojenie i konie, pokazało jaki potencjał jest w naszych mieszkańcach. Tak pomyślałam - „ktoś” z charyzmą, wizją, wspaniałą umiejętnością angażowania ludzi. Nie ukrywam, iż czekam na poznawanie naszej historii przedstawianej w podobny sposób.
Damian Żyluk: Najbardziej spodobały mi się dwa koncerty. Pierwszy z nich odbył się 7 sierpnia w ramach Pisz Music Festival, kiedy to wystąpił zespół HEY. Kasia Nosowska jako w pełni dojrzała artystka, niezwykle skromna, wprowadziła słuchaczy w niesamowity klimat muzyczny. Dodatkowo uroku dodały błyskawice rozświetlające niebo. Na utworach zespołu uczyłem się swoich pierwszych gitarowych piosenek - można powiedzieć, że ten zespół wychował mnie w pewien sposób. Z sentymentem wspominam utwory HEY-a odsłuchiwane na kasetach magnetofonowych. A wysłuchanie tego na żywo - dla mnie i wielu innych fanów kultowego zespołu - było niesamowitym przeżyciem i powrotem w lata trochę buntowniczej rockowej młodości. Drugie wybrane przeze mnie wydarzenie lata 2011 to koncert Ani Wyszkoni zorganizowany 21 sierpnia w ramach imprezy „Leśne Smaki”. Artystka z zespołem przygotowała niesamowity show, nawiązała bardzo dobry kontakt z publicznością, a jej głos należy do najlepszych w Polsce. Przepiękne teksty piosenek, doskonale zharmonizowane aranżacje oraz dobrana sceneria koncertu były prawdziwą ucztą zmysłów.
Tatiana Konończuk: Działo się latem w Piszu, oj, działo! Jedna duża impreza goniła drugą, wcale nie mniejszą. Były koncerty muzyki przeróżnej, spotkania ze znanymi osobowościami sceny i telewizji. I można by pomyśleć, że wszystko, co mogłoby być atrakcyjne dla Piszan i turystów, organizowane jest w sezonie letnim. Ale Pisz kulturą stoi przez okrągły rok. Tylko forma tej kultury może jest inna, bardziej kameralna. W tym roku dane mi było uczestniczyć w kilku imprezach, z których dwie w szczególny sposób utkwiły mi w pamięci.. Na stronie internetowej piskiej biblioteki pojawiło się zaproszenie na koncert Jarosława Jara Chojnackiego. Pomyślałam: pójdę, posłucham. Nurt poezji śpiewanej jest mi bliski, ale akurat ten wykonawca dotychczas przemykał niezauważenie, omijając moją osobistą płytotekę. Już po pierwszej wykonanej przez Chojnackiego piosence wiedziałam, że go polubię. Kolejne utwory sprawiły, że z coraz większym zafascynowaniem otwierałam oczy i serce. Nieskomplikowane, ale bardzo emocjonalne teksty wzruszały mnie raz za razem, a osobowość wykonawcy urzekła bez reszty. Zupełnie innym rodzajem spotkania z kulturą był wieczór autorski Marcina Wolskiego, legendy radiowej Trójki, w której niejednokrotnie słuchałam jego satyrycznych tekstów. I gdy dowiedziałam się, że w lutym autor ten pojawi się w Piszu, uznałam to za świetną okazję, aby spotkać się z nim w realnym świecie. Po twórcy takiego kalibru można spodziewać się spotkania na wysokim, rzekłabym nawet, wyrafinowanym intelektualnie poziomie. I nie zawiodłam się. Wolski z dużą swobodą, wyważonym dowcipem, ale i dbałością o profesjonalną formę, dzielił się swoimi doświadczeniami pisarza, satyryka, człowieka radia i telewizji. Błyskotliwe odpowiedzi na zadawane pytania, niejednokrotnie trudne, wskazywały na jego nieprzeciętność. Ze spotkania wyszłam z poczuciem dużej satysfakcji. W Piszu każdy ma szansę na udział w imprezach kulturalnych, spełniających wszelkie gusta. Są osoby szalejące na dużych imprezach zorganizowanych w plenerze oraz takie, które wolą klimat niewielkiej sali o przyciemnionych światłach. Ja zdecydowanie należę do tych drugich. I jestem przekonana, że rozpoczynający się sezon jesienno – zimowy ponownie przyniesie mi niejedno wzruszenie.
Andrzej Matysiak: Moim zdaniem ,, naj" był Jazz w Zdorach. Bywam na tych koncertach od początku, najpierw w Głodowie, potem w leśniczówce Lipnik, a ostatnie dwa lata w Zdorach. Impreza ma klimat rodzinnej biesiady na bardzo wysokim jazzowym poziomie - muzycznym ale też kulinarnym. Dodać muszę, że poziom taneczny słuchaczy też jest wart uwagi. Przy okazji tych koncertów prezentują się miejscowe grupy muzyczne i chóry. Miejsca koncertów to sam urok Mazur. Największym przeżyciem był koncert w Głodowie, najstarszej formacji jazzowej w Polsce
Jakub Duda: Najbardziej podobał mi się festiwal „Myśliwskie Smaki”, zorganizowany 18 sierpnia na placu Daszyńskiego w Piszu. Jest to cykliczna impreza służąca zapoznaniu się z kulturą myśliwską. W dniu festiwalu odbyła się wystawa trofeów pozyskanych w okolicach Pisza. Konkurs kulinarny prowadził Grzegorz Russa, znany z Telewizji. Było także dużo różnych konkursów dla dzieci.
Lech Ostrowski: W okresie wakacji na Mazurach gościmy wielu artystów. Artyści nas odwiedzają a my nie musimy jeździć do wielkich ośrodków kultury. Nasze mazurskie miasta prześcigają się w różnych ofertach kulturalnych. Dominuje muzyka różnych gatunków. Jeżeli chodzi o nasz najbliższy region to obok corocznych propozycji Piskiego Domu Kultury, Leśniczówki Pranie, Społecznego Ogniska Muzycznego pojawiła się nowa interesująca oferta spotkań z muzyką. Mam tutaj na myśli koncerty organizowane w Kościele pod wezwaniem św. Jana Chrzciciela w Piszu. Mieliśmy okazję po wielu latach znowu usłyszeć brzmienie naszego najcenniejszego instrumentu jakim są organy. Kolejna nowość to koncerty różnych gatunków muzyki rozrywkowej w klubie Habas w Zdorach. Interesujące były też prezentacje w naszym mieście folkloru innych narodów.
Urszula Zduńczyk: Myślami wracam do Leśniczówki Pranie - to takie czarowne miejsce, z dala od miejskiego zgiełku, które nabiera blasku w trakcie sezonu kulturalnego. Niedzielne koncerty w Praniu z cyklu „Miłosz u Gałczyńskiego” to wspaniała uczta duchowa. Poezja Miłosza w interpretacji polskich aktorów (Zbigniew Zamachowski, Wojciech Malajkat, Wojciech Wysocki, Mirosław Baka, Ignacy Gogolewski, Wiktor Zborowski) oraz muzyka w wykonaniu wspaniałych artystów (Filip Wojciechowski, Ignacy Lisiecki, kwartet smyczkowy z Filharmonii Warmińsko - Mazurskiej, muzycy z polskiej Orkiestry Kameralnej Jerzego Maksymiuka i Krzysztofa Pendereckiego, Duet Fletowy O'Clock) - to niezapomniane chwile. Z niecierpliwością czekam na następne koncerty. To w lecie przyciągało moją uwagę. Natomiast przez cały rok polecam „Teatr przy stoliku” w piskiej bibliotece. To prezentacja współczesnej dramaturgii polskiej i światowej. W wykonaniu aktorów Teatru im. Stefana Jaracza w Olsztynie cieszy się dużą popularnością. To „skromny” teatr, ale za to niesamowita sztuka słowa poruszająca wyobraźnię widzów. Gratuluję pomysłu organizatorom i z ciekawością czekam na najbliższy już 11 października.
|
Piszanie podsumowują wakacyjny sezon kulturalno- rozrywkowy 2011