Zamyślenia nad... POLSKIE SYMBOLE WOLNOŚCI

ZNAD PISY

ROZMOWY KLIO...

Odsłon : 143908

POLSKIE SYMBOLE WOLNOŚCI
(7 głosów, średnia ocena 4.86 na 5)

Pierwotna wersja artykułu została przygotowana jako referat na II konferencję pt. „Ziemi tej wolność…” w grudniu 2010r. organizowaną przez Ośrodek Kultury w Białej Piskiej przy współpracy z Klubem Lokalnych Inicjatyw Oświatowych (por. Mikołaj Tkaczyk "WSPOMNIENIA SŁODKIE JAK... czyli historycznie i muzycznie w Białej" na naszej stronie). Do opublikowania rozszerzonej wersji referatu autora skłoniła wojna o krzyż rozpoczynająca się w Sejmie Rzeczpospolitej Polskiej …

 

 

Wolność i symbol – rozumienie pojęć

Zanim zacznę rozważania na temat polskich symboli wolności, spróbuję zdefiniować dwa pojęcia zastosowane w tytule niniejszego referatu…

 

Pierwsze z nich to wolność… Różne mamy sposoby pojmowania słowa wolność. Gdybym zapytał swoich uczniów, jak oni rozumieją to pojęcie, okazałoby się zapewne, że wolność to dla nich nieograniczona swoboda, prawo robienia tego, co się chce. Ci bardziej otwarci na treści podawane podczas lekcji historii czy wiedzy o społeczeństwie mogliby odpowiedzieć, iż wolność to możliwość robienia wszystkiego, co nie jest zabronione prawem. Z kolei zajęcia o rewolucji francuskiej pomogłyby im utrwalić jeszcze inną definicję wolności, sformułowaną chyba po raz pierwszy przez Deklarację Praw Człowieka i Obywatela z 1789r.: „Wolność to prawo robienia tego, co nie szkodzi innemu człowiekowi”.

 

A zatem wolność można rozpatrywać w dwóch aspektach – jako wolność do czynienia czegoś, ale też jako wolność od przymusu. W tym kontekście wolność może nam się kojarzyć z wolnością słowa (co nie oznacza jednak braku odpowiedzialności za słowo), wolnością zgromadzeń, wolnością religijną, wolnością polityczną rozumianą jako suwerenność własnego państwa, ale też wolnościami czy inaczej swobodami obywatelskimi.

Drugim określeniem, które należy zdefiniować jest symbol. Wedle definicji, odnalezionej w Internecie, symbol to odpowiednik jakiegoś pojęcia postrzegany zmysłowo. Najbardziej ogólnie jest to zastąpienie jednego pojęcia innym, krótszym, bardziej wyrazistym lub najlepiej oddającym jego naturę, albo mniej abstrakcyjnym. Jest to znak odnoszący się do innego systemu znaczeń, niż do tego, do którego bezpośrednio się odnosi. Przykładowo symbol lwa oznacza nie tylko dany gatunek zwierzęcia, lecz często także siłę lub władzę. Symbole są pewnymi znakami (pojęciami) umownymi, które w różnych kulturach mogą mieć różne znaczenia - to odróżnia symbol od jednoznacznej alegorii.

Przy tak sformułowanych objaśnieniach, od razu możemy zauważyć, że symbolika wolności może być bardzo rozległa, ale często kształtuje się odmiennie u różnych narodów, do których historycznych doświadczeń i tradycji zwykle się odnosi.

 

Symbole amerykańskiej wolności

Weźmy na przykład symbole wolności narodu amerykańskiego. Chyba nikt nie będzie miał wątpliwości, że wiedzie wśród nich prym Statua Wolności, czyli „Wolność oświecająca świat” - posąg wysokości 50 metrów z blachy miedzianej na stalowym rusztowaniu, przedstawiający kobietę, która w podniesionej ręce trzyma zapaloną pochodnię. Pomnik został wzniesiony w 1886r. jako dar Francji dla upamiętnienia sojuszu w okresie rewolucji amerykańskiej (czyli wojny o niepodległość Stanów Zjednoczonych w latach 1776 -1783). Od 1924r. stał się monumentem narodowym, chyba jednym z tych najbardziej znanych pomników na świecie, o którego ujrzeniu niegdyś marzyli wszelkiej maści europejscy imigranci, poszukujący w Ameryce wolności i chleba.

 

Nie mniej w świecie popularnym symbolem amerykańskiej wolności – przynajmniej od chwili, gdy na ekrany kin trafił sensacyjno –przygodowy „Skarb narodów” z Nicolasem Cagem w roli głównej – jest dokument uchwalony przez amerykański Kongres w dniu 4 lipca 1776r. - Deklaracja Niepodległości. Z tym dokumentem wiąże się trzeci, najmniej znany symbol - Dzwon Wolności w Filadelfii, odlany w latach 1752-1753, z cytującą Biblię inskrypcją: „Ogłosisz wolność wszystkim mieszkańcom ziemi twojej”. Według tradycji Dzwon Wolności miał dzwonić w tej podniosłej chwili, gdy Kongres Kontynentalny uchwalał Deklarację Niepodległości.

 

Symbolika francuska

Swoje własne symbole wolności ma też dzisiejsza Francja. Co jednak ciekawe, czerpie je głównie z tradycji rewolucji francuskiej, bez względu na to, jak te tradycje nie byłyby dzisiaj zmitologizowane. A więc np. zburzenie Bastylii w dniu 14 lipca 1789r. Bastylia w XVII w. była ciężkim więzieniem, gdzie władca Francji zsyłał swych przeciwników. Stała się symbolem tyranii francuskich królów. Jej zburzenie musiało więc symbolizować triumf wolności i nijak tego nie może zmienić fakt, że owego słynnego 14 lipca 1789r. nie było tam już żadnych więźniów politycznych a jedynie 7 kryminalistów (przy okazji uwolnionych!), zaś twierdzę obsadzała raptem garstka weteranów, którzy dobrowolnie wpuścili paryską tłuszczę do środka i z jej ręki ponieśli śmierć. Dziś każdy jako tako obeznany w historii mieszkaniec naszego kontynentu wierzy, że rozebranie Bastylii kamień po kamieniu przyniosło ludowi Francji wolność.

 

Podobny mit krąży wokół kolejnego symbolu rewolucji francuskiej zrośniętego z pojęciem wolności… „Liberte! Egalite! Fraternite!” – brzmiało zawołanie francuskich krzewicieli idei wolności… sformułowane dopiero 30 czerwca 1793r. Przypomnijmy, było to cztery lata po zburzeniu Bastylii i pół roku po ścięciu króla Francji Ludwika XVI! Francją rządziła krwawa dyktatura jakobinów, którzy w imię wolności, równości i braterstwa z gilotyny uczynili główne narzędzie przebudowy społeczeństwa. Ile tysięcy kobiet i mężczyzn, młodzieży i starców, księży i arystokratów, prostych chłopów wiernych monarchii i wykształconych rewolucjonistów niewystarczająco gorliwych w wyznawaniu nowej wiary, zginęło w czasie jakobińskiego terroru? A przecież wprowadzone pod rządami jakobinów hasło do tej pory umieszczane jest na francuskich budynkach publicznych, właśnie jako symbol wolności, postępu i budowania nowoczesnego narodu... Co jeszcze? No, może „Marsylianka”?

 

Jak widać, symbole wolności mogą mieć różny charakter (data, dokument, wydarzenie, pomnik lub pieśń) i bardzo często ich rzeczywista rola w historii ma się nijak do mitologii, którą zdążyły obrosnąć. Stąd ich znaczenie symboliczne, a niekoniecznie rzeczywiste, wynikające z faktycznego miejsca w dziejach.

 

Wróćmy teraz do tytułowego zagadnienia. Jakie są polskie symbole wolności?

 

Polska – co dla nas jest symbolem?

Przygotowując referat zadałem to pytanie swoim uczniom i znajomym. Odpowiedzi w zasadzie nie budziły wątpliwości. Najczęściej wskazywano na polskie symbole narodowe, czyli godło i flagę w barwie biało-czerwonej ustanowionej w Konstytucji 3 Maja, jak również na samą konstytucję z 1791r. Niektórzy wymieniali polskie powstania narodowo-wyzwoleńcze: powstanie kościuszkowskie (1794-1795), powstanie listopadowe (1830-1831), powstanie styczniowe (1863-1864), rzadziej krakowskie (1846). Dla wielu takim symbolem była postać Józefa Piłsudskiego oraz data - 11 listopada 1918r. – choć przypadające na ten dzień rozbrajanie Niemców ma w sobie coś z mitologii. Zresztą 11 Listopada uznano za Święto Niepodległości dopiero w 1937r., czyli już po śmierci Marszałka Polski i twórcy jej państwowości po 123-letniej niewoli.

 

I tyle wyniki pobieżnego sondażu. W zasadzie wszystko jasne… ale pozwoliłem sobie sięgnąć głębiej w przeszłość, szukając w niej zdarzeń, pojęć, ale także swoistych „talizmanów” (przepraszam za to niezbyt chyba fortunne określenie) które naszym przodkom (a sporadycznie, czasem podświadomie, także nam samym) mogły kojarzyć się z ideą wolności.

 

Sięgnijmy do wydarzeń z przeszłości – wolność wyznania

Konfederacja Warszawska z 1573r. to symbol wolności religijnej, tolerancji ogłoszonej prawem w państwie polsko –litewskim. Nie wzięła się znikąd. To przecież ostatni z Jagiellonów na tronie Rzeczypospolitej Zygmunt August, gdy próbowano go uwikłać w spory religijne epoki, odpowiedział: „Nie będę panem waszych sumień”. W ten sposób król jakby dał zapowiedź, że państwo nie będzie wnikało w osobiste poglądy swych obywateli. Nie znaczy to, że Rzeczpospolita pozbawiona była konfliktów religijnych. Czasem nawet krew spływała przy okazji debat, a jednak gdy porównamy ówczesną rzeczywistość nad Wisłą, z tym, co działo się nad Sekwaną czy w państwach niemieckich, nie możemy mieć wątpliwości, że Rzeczpospolita była w XVIw. krajem wolności religijnych, wprowadzonych jednak nie ukazem władcy, ale decyzją samych obywateli!

 

Wolność: Stosunek do państwa

To się mocno wiązało z poczuciem, że państwo polsko – litewskie jest republiką. Republika/rzeczpospolita, z łacińskiego res publica, to przecież rzecz publiczna, rzecz wspólna, państwo należące do obywateli. To obywatele są odpowiedzialni za swoją własność (własne państwo). Ale tej odpowiedzialności nie byłoby, gdyby obywatele nie pozostawali ludźmi wolnymi. Może więc ówczesna Rzeczpospolita to wspólnota polityczna ludzi wolnych? Rzecz jasna dotyczy to głównie szlachty. Ten szlachecki republikanizm rodzi się już w XVIw. wraz z ruchem egzekucyjnym, gdy szlachta domaga się od króla przestrzegania (egzekucji) praw.

 

Bez takiego właśnie republikańskiego postrzegania państwa i prawa nie byłoby jednego z najważniejszych dokumentów pierwszej Rzeczypospolitej. W 1573r. podczas wolnej elekcji szlachta wybrała na króla Henryka Walezego. Ponieważ jednak francuski książę był związany z paryską rzezią hugenotów w 1570r., toteż w celu zabezpieczenia się przed podobnymi praktykami w Polsce, opracowano tzw. artykuły henrykowskie, gwarantujące m.in. systematyczne zwoływanie sejmu oraz przestrzeganie tolerancji religijnej. Gdy podczas uroczystego zaprzysięgania artykułów Henryk chciał ominąć niewygodny fragment, obecny w katedrze Jan Zborowski jako reprezentant izby poselskiej rzucił przyszłemu władcy prosto w oczy: „Nie zaprzysiężesz, nie zostaniesz królem!”.

 

Takie było republikańskie pojmowanie wolności, jako prawa do odpowiedzialności za państwo ale i domagania się od państwa, uosabianego w tym wypadku przez elekcyjnego króla, przestrzegania obywatelskich praw. Ich nieprzestrzeganie dawało szlachcie prawo do wypowiedzenia posłuszeństwa! Można więc powiedzieć, że symbolem polskiej wolności była właśnie republikańska wizja państwa.


Czyli - prawo wypowiadania posłuszeństwa królowi, gdy nie przestrzega prawa - to także symbol wolności obywatelskiej szlachty? Warto popatrzeć, co w tym samym czasie dzieje się w Europie. We Francji budzi się absolutyzm, w ciągu następnego stulecia kolejni Ludwikowie (od XIII do XIV) niszczą reprezentacje stanowe, a symbolem władzy staje się więzienie, znana nam już Bastylia. W tym samym czasie w Anglii wybuchła rewolucja, która w 1649r. doprowadziła do ścięcia władcy.

 

Podobne konflikty między monarchą a warstwą szlachecką możemy zaobserwować również w Rzeczypospolitej, ale co ciekawe – ich wspomnieniem w powszechnej świadomości nie pozostała ani ścięta głowa króla, ani więzienie przepełnione poddanymi. Ich pamiątką stała się tzw. konfederacja (czyli związek szlachty utworzony, aby osiągnąć jakieś wspólne, polityczne cele) która właśnie była takim narzędziem, z pomocą którego szlachta wypowiadała posłuszeństwo monarsze, jeśli podejrzewała go o zagrożenie własnej wolności.

 

Liberum veto? Liberum conspiro?

Oczywiście z upływem czasu ta republikańska wizja wolności w relacjach z własnym królem i państwem uległa przepoczwarzeniu. Symbolem takiej opacznie rozumianej wolności było słynne liberum veto, powszechnie postrzegane dziś raczej jako źródło polskiej anarchii i przyczyna upadku Rzeczypospolitej. I pewnie słusznie. Warto jednak pamiętać, że dla znacznej części szlachty XVII i zwłaszcza XVIII-wiecznej, liberum veto było „źrenicą złotej wolności”, chroniącą państwo przed królewską tyranią. Jakkolwiek więc nie postrzegalibyśmy liberum veto dziś, w ujęciu historycznym pojęcie to mieści się w kategorii symboli polskiej wolności. Zresztą, wbrew pozorom, nie od razu liberum veto przybrało swoją zdegenerowaną postać. I po latach, już w epoce rozbiorowej, to prawo niezgody na niechciane (choćby czasem i słuszne) porządki, jak można sądzić, utrwaliło się w odmiennej postaci…

 

A było to tak… Krakowscy stańczycy, konserwatyści broniący w drugiej połowie XIX swych zdobyczy, jakimi były niewątpliwie prawa autonomiczne dla Galicji (nadane przez Austro- Węgry), zaczęli krytykować polską tradycję powstańczą. Wtedy właśnie pojawiło się pojęcie liberum conspiro, uzasadniające, że polskie spiski, powstania, bunty niepodległościowe mogą tylko zgubić naród, tak jak wcześniejsze liberum veto. Termin liberum conspiro miał w takiej interpretacji oznaczać nową formę nieodpowiedzialności Polaków, tym razem przez indywidualistyczne przekładanie własnej chęci konspirowania nad interes ogółu. Tylko czy tak było rzeczywiście?

 

W ten sposób doszliśmy do kolejnego symbolu wolności, jakim były polskie powstania. Do ich tradycji nawiązywał Józef Piłsudski, twórca legionów. Nie będę rozwodził się nad powstaniami i Piłsudskim, choć w naszej powszechnej świadomości, są one niewątpliwie symbolem walki o wolność, wyrastającym z tradycji konfederacji. I co ciekawe, wtedy przecież, a dokładnie w okresie powstania listopadowego 1831r. - pojawiło się hasło „za wolność naszą i waszą” – wskazujące, że cele powstania wykraczają poza wąską sferę wolności jednego tylko narodu.

 

Chciałbym jeszcze raz podkreślić związek tej powstańczej tradycji (czyli wypowiadania posłuszeństwa władzy, która nie przestrzega prawa, nie zapewnia swobodnego rozwoju społeczeństwa, która jest postrzegana jako władza tyrańska, a więc nie gwarantująca wolności) z tradycją Rzeczypospolitej szlacheckiej, tej republikańskiej, wywodzącej się z artykułów henrykowskich i konfederacji. Można wręcz sobie zdać pytanie, czy ta powstańczo - konfederacka tradycja występowania przeciw złej władzy, która skażona liberum veto, odrodziła się w postaci powstańczego patriotyzmu, nie odżyła ponownie w sierpniu 1980 roku i potem w latach stanu wojennego? Czy zaistniałaby Solidarność, gdyby nie zakodowane w polskim myśleniu o wolności, o państwie, o prawach obywatelskich - republikańskie poczucie, że władza nie może stać nad społeczeństwem, ale musi być przez to społeczeństwo akceptowana?

 

Orzeł czy kura?

Gdzieś w początkach tego tekstu wspominałem o „talizmanach”, czyli swego rodzaju „graficznych” symbolach. Jednym z nich zawsze był Biały Orzeł. W koronie czy bez? Pod koniec II wojny światowej (i w komunistycznej Polsce) odpowiedź na to pytanie urastała właśnie do rangi symbolicznej. W propagandowych wydawnictwach podziemia stawiano, czy „polski ptak” bez korony (a więc „kościuszkowski”), to jeszcze narodowe godło, czy tylko sowiecka kura? Mało kto pamięta, że nawet żołnierze ludowego Wojska Polskiego, tuż po wojnie w demonstracyjnym geście przypinali sobie do czapek „Orła w koronie”, by chociaż w ten sposób zademonstrować, jakie jest ich nastawienie do narzuconej władzy.

 

Nie ma wolności bez Solidarności

W latach osiemdziesiątych symbolem wolności stała się także  „Solidarność”. Mam tu na myśli nie tylko pisany czerwoną „solidarycą” graficz symbol NSZZ Solidarność, ale również hasło w swoim czasie bardzo popularne: „Nie ma wolności bez Solidarności”. Nie tylko w Polsce, bo przecież historyczne znaczenie Pani „S” wykraczało poza linie Bugu i Odry. Czy bez polskiej „Solidarności” doszłoby do upadku bloku sowieckiego? Do zjednoczenia Niemiec? Rozpadu ZSRR? Wolnej (póki co) Ukrainy czy Gruzji? Wielu spośród moich znajomych do dziś przechowuje stemplowane „solidarycą” ulotki, plastikowe odznaki i wszelkie inne opozycyjne gadżety z epoki, gdy powszechnie było wiadomo, iż „Orła Wrona nie pokona”. A przy okazji spotkań nieraz wspominamy atmosferę Mszy św. w intencji Ojczyzny. Najgłośniej było o tych, które w Warszawie zainicjował legendarny kapłan „Solidarności” ks. Jerzy Popiełuszko, zamordowany przez esbeków ze specjalnej grupy funkcjonariuszy, utworzonej do zwalczania Kościoła.

 

 

Symbole religijne jako symbole wolności?

A krzyż? Czy symbolem polskiej wolności nie stał się również krzyż?

 

Aby to rozważyć, znów musimy się cofnąć do XVIIw. W czasie ówczesnych wojen, ze strony protestanckiej Szwecji, prawosławnej Moskwy i islamskiej Turcji zagrożona była wielonarodowa i wielokulturowa Rzeczpospolita. Ale Rzeczpospolita jakże odmienna od tej XVI-wiecznej. Jej religijne oblicze zaczęło się zmieniać na skutek sukcesów kontrreformacji, szczególnie silnych za panowania trzech władców z dynastii Wazów. Czyż to więc przypadek, że wtedy właśnie upowszechnił się obyczaj noszenia przez żołnierzy ryngrafów z wizerunkiem Matki Boskiej? To wtedy symbolem oporu w sytuacji zdawałoby się beznadziejnej – zalewającego kraj potopu szwedzkiego (1656 -1660) – stała się obrona maryjnego sanktuarium na Jasnej Górze. Ten epizod wojenny uczyniono jednym z fundamentów naszej narodowej mitologii, którą tak pięknie opowiedział Henryk Sienkiewicz w „Potopie”.

 

A gdy losy wojny zaczęły się odwracać, przybył do Lwowa król Jan Kazimierz i złożył Śluby Lwowskie, ofiarowujące własne państwo Matce Boskiej w podzięce za ocalenie. Sądzę, że w tej właśnie epoce ma swój początek późniejsze postrzeganie symboli czysto religijnych również w kategoriach symboli narodowych. Szczególną rangę w tej symbolice zyskał właśnie krzyż, który z chrześcijańskiego miejsca męczeńskiej śmierci, ale przynoszącej ostateczny triumf (zmartwychwstanie) – stawał się również symbolem tożsamości narodowej i walki Polaków o prawo do swobodnego wyznawania swojej wiary.

 

Krzyż stał się jednym z symboli zmagań o wolność. Widać to w historycznej ikonografii. Pojawia się na jednym ze sztandarów powstania listopadowego wraz z napisem, cytowanym już wcześniej, o „naszej i waszej wolności”.

 

Znana jest rycina, zamieszczana w wielu szkolnych podręcznikach, pt. „Śmierć Edwarda Dembowskiego”. Dembowski był rewolucjonistą, który podczas powstania krakowskiego, w lutym 1846r. wyruszył w procesji, z krzyżem w ręku, aby przekonać galicyjskich chłopów do wspólnej walki o wolność. Nie udało się, ale E. Dembowski uwieczniony na rycinie w chwili śmierci, chcąc nie chcąc ucieleśnia połączenie idei walki o wolność i sprawiedliwość ze sferą katolickiego sacrum.

 

Podobne w stylistyce są wizerunki przedstawiające śmierć ks. Ignacego Skorupki, także z krzyżem w ręku, na polach bitwy warszawskiej 1920r.

Ten związek krzyża z polskością i ideą walki o wolność można dostrzec na przykładach zaczerpniętych z literatury. Choćby mickiewiczowskie „Tylko pod krzyżem, tylko pod tym znakiem – Polska jest Polską, a Polak Polakiem”. Przy okazji wspomnę również pieśń napisaną przez biskupa Felińskiego „Pod Twe ołtarze zanosim błaganie- ojczyznę wolną racz nam wrócić Panie”. W 1816 r. powstała wersja oryginalna („naszego króla [czyli cara Rosji -WB]zachowaj nam Panie”, ale już rok później nieoficjalnie śpiewano wersję zmienioną, będącą religijno -patriotycznym hymnem łaknącego wolności Narodu.

 

Jeszcze mocniej widać to w znanej pieśni z II wojny światowej pt. „Czerwone maki pod Monte Cassino”, gdzie śpiewano „Wolność krzyżami się mierzy – historia ten jeden ma błąd!”. A w 2009r. wydano album muzyczny pod takim właśnie tytułem („Bo wolność krzyżami się mierzy”) zawierający utwory patriotyczne i wojskowe w wykonaniu Zespołu Instrumentalnego Orkiestry Reprezentacyjnej Śląskiego Okręgu Wojskowego oraz Chóru Prawosławnego Ordynariatu Wojska Polskiego przy Śląskim Okręgu Wojskowym. Piszę o tym albumie, by zwrócić uwagę na ponadwyznaniową symbolikę krzyża w polskiej tradycji patriotycznej.

 

Możemy również dostrzec połączenie motywu krzyża (ale także innych tematów religijnych, np. kotwicy) w sięgającej czasów konfederacji barskiej (1768-1772) tzw. biżuterii narodowej, której szczególny rozkwit wiąże się z okresem powstania styczniowego, ale także stanu wojennego.

 

No właśnie… W latach 1980 -1981, gdy w ciągu 16 miesięcy „Solidarności” w całym kraju stawiano pomniki poświęcone ofiarom Czerwca (1956), Grudnia (1970) oraz bohaterom innych protestów robotniczych, niemal wszędzie w tych postumentach pojawiała się symbolika krzyża! Stąd może tak wielkie emocje wzbudzało usunięcie krzyża sprzed Pałacu Prezydenckiego na Krakowskim Przedmieściu w kilka miesięcy po katastrofie smoleńskiej? Zbyt świeże pozostają w pamięci konflikty o krzyże w realiach PRL-u.

 

*   *     *

Bo nawet jeśli niektórzy widzieli w krzyżu z Krakowskiego Przedmieścia tylko przestarzały gadżet „moherów”, na który można nasikać przy okazji nocnej hucpy, to dla wielu, mam wciąż nadzieję, że dla większości - krzyż jest ważnym symbolem religijnym zakorzenionym w polskiej tradycji. Symbolem męczeństwa. A także zmartwychwstania i wolności. I może warto popatrzeć na ten znak z uszanowaniem religijnych i narodowych kontekstów, zanim w imię zbijania politycznej piany (a może przebudowy społeczeństwa, jak to robili francuscy jakobini, rosyjscy bolszewicy, nasi rodzimi komuniści?), ktoś w polskim parlamencie rozpocznie kolejną wojnę o krzyż? Straty po obu stronach będą ogromne. A podziałów pewnie już nigdy nie uda się zasypać.

 

Waldemar Brenda

(grudzień 2010 - październik 2011)

 
Proszę zarejestruj się by móc dodawać komentarze do tego artykułu.

Wydarzenia

Brak wydarzeń
Czy wydarzenia kulturalne w Piszu spełniają twoje oczekiwania
 
Maj 2012
N P W Ś C P S
29 30 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31 1 2