|
Obchody 92 rocznicy Odzyskania Niepodległości w Piszu miały wyjątkowy charakter. Było tak głównie dzięki działaniom podjętym, już pod koniec 2009 roku, przez członków Światowego Związku Żołnierzy AK w Piszu oraz Związku Sybiraków. Pierwszym krokiem do listopadowego epilogu wykonanym przez działaczy obu organizacji, było usunięcie tablicy upamiętniającej tzw. „utrwalaczy władzy ludowej”, która znajdowała się przy ulicy Armii Krajowej (ironia losu). Oczywiście padały niekiedy słowa poddające w wątpliwość słuszność tego czynu. Wątpiących należałoby odesłać do artykułu Waldemara Brendy pt. „W Piszu runął UBelisk” opublikowanego w portalu Piszkulturalnie.pl.
Już zimą 2009 roku, zrodził się pomysł, aby w miejscu zlikwidowanego obelisku powstał pomnik ku czci wszystkich zasłużonych w walce o Polskę Niepodległą. Realizacją tej idei zajął się powołany w kwietniu 2010r. Komitet Budowy Pomnika. W jego skład weszli: przedstawiciele władz lokalnych w osobach: Jana Alickiego – Burmistrza Pisza i Andrzeja Nowickiego – Starosty Piskiego; członkowie Światowego Związku Żołnierzy AK w Piszu, z prezesem Witoldem Szczechem na czele oraz Janusz Chmielewski – reprezentujący Związek Sybiraków. Mimo wielu trudności wszystkie założenia zostały spełnione, i projekt Mirosława Kuryłowicza przeniesiono do rzeczywistości.
Dzień 11 listopada rozpoczęto Mszą Świętą w intencji Ojczyzny w Kościele św. Jana Chrzciciela, koncelebrowaną przez ks. Jana Karbowskiego. Po jej zakończeniu, zgromadzeni goście oraz mieszkańcy przeszli przed Urząd Miasta, gdzie odbył się najważniejszy etap uroczystości. Tu, jako pierwszy ze swoim przemówieniem wystąpił Burmistrz Pisza - Jan Alicki, po nim głos zabrał prezes Światowego Związku Żołnierzy AK w Piszu – Witold Szczech, a lapidarną mową zakończył Janusz Chmielewski – przedstawiciel Związku Sybiraków. Wypowiedziane słowa, które skłaniały do zadumy, były dobrym ukoronowaniem oficjalnego odsłonięcia pomnika, dokonanego rękami członków Komitetu. Dzieło poświęcił ks. Prałat Andrzej Zienkiewicz. Jeszcze salwa karabinowa i delegacje wystawione przez związki, organizacje i instytucje społeczne mogły złożyć wieńce. Kiedy ta część dobiegła końca, zebrani mieli okazję wysłuchać wierszy o tematyce patriotycznej, deklamowanych przez piską młodzież. Obok poezji w wykonaniu Zespołu Szkół Katolickich, został zaprezentowany również jeden z wielu utworów napisanych przez Kazimierza Lenkiewicza „Warmiaka”, żołnierza AK, następnie NZW, od 1948 roku zastępcy komendanta Powiatu NZW krypt. „Łuków”; „O Matko moja”, bo taki nosi tytuł, w ekspresyjny sposób przedstawiła Klaudia Łachacz – uczennica LO im. Bojowników o Polskość Mazur.
Doskonale wiemy, że historia bywa przewrotna. To truizm, ale jakże prawdziwy, zwłaszcza w kontekście tego wydarzenia. Bo tu, gdzie kiedyś oddawano cześć pamięci ludzi w wiadomy sposób umacniających narzuconą władzę, dziś możemy przeczytać jedną z inskrypcji: „ŻOŁNIERZOM I WSPÓŁPRACOWNIKOM ANTYKOMUNISTYCZNEGO PODZIEMIA (1945 – 1956)”.
Niektórzy zobaczą w tym zwykły zbieg okoliczności. Ja dostrzegam dowód potwierdzający słowa ks. Jerzego Popiełuszki – prawda zawsze zwycięża. Zbigniew Herbert napisał: „Ponieważ żyli prawem wilka/ historia o nich głucho milczy...” Jak wspaniałym jest fakt, iż m.in. takie przedsięwzięcia, realizowane często przez garstkę zapaleńców, pozwalają nam powiedzieć: te słowa są już nieaktualne.
Dzień zakończył pozytywny akcent, za jaki z pewnością można uznać widowisko historyczne, w luźny sposób prezentujące wydarzenia z listopada 1918 roku. Jako aktorzy wystąpili mieszkańcy Pisza, w przedziale wiekowym zaczynającym się od młodzieży szkolnej a kończącym na emerytach. Widzowie, a trzeba przyznać, że zainteresowanie było duże, po wysłuchaniu przygotowującego inscenizację Waldemara Brendy, z zaciekawieniem obserwowali akcję, rozegraną na Placu im. I. Daszyńskiego. Sam rynek, oddany do użytku po zakończeniu pierwszego etapu rewitalizacji, doskonale spełnił rolę scenografii, a jego patron czuwał chyba nad pomyślnym przebiegiem całości, ponieważ mimo zasnutego chmurami nieba, na głowy zebranych nie spadła nawet kropla deszczu. Chcąc przybliżyć atmosferę tamtych chwil, widzom rozdano ulotki, swoją treścią odwołujące się do faktów sprzed 92 lat. Nieco wcześniej, bo kilka dni przed wydarzeniem, wśród osób zamieszkujących przy Placu im. I. Daszyńskiego rozkolportowano listy z prośbą o wywieszenie, w wyznaczonym momencie przedstawienia, rozdawanych przy okazji flag narodowych, co miało uczynić przedstawienie jeszcze bardziej atrakcyjnym. Organizatorzy chcieli w ten sposób wciągnąć do wspólnej gry jak największą część piskiej społeczności. Niestety na apel odpowiedziało tylko kilka osób... Mimo to, wystarczyło , że pojawiły się flagi na budynku ratusza, aby w kulminacyjnym punkcie inscenizacji, tuż przed przybyciem Piłsudskiego (w którego postać już po raz kolejny wcielił się Bogusław Trupacz) przez plac przetoczyła się burza oklasków. Tak entuzjastyczne przyjęcie jest chyba wystarczającym dowodem, że tę swoistą zabawę historyczną można uznać za bardzo udaną [Patrz film: "Rozbrojenie Niemców i przybycie Józefa Piłsudskiego 2010" w zakładce PKF na niniejszej stronie - przyp. red.].
Wsparcie wielu instytucji i osób prywatnych, pozwoliło zorganizować bardzo potrzebne widowisko. Potrzebne, bo mam nadzieję, że dla wielu stanie się ono bodźcem do zgłębiania wiedzy dotyczącej dziejów naszego Kraju. Zgłębiania racjonalnego, którego wynikiem będzie wyciąganie konstruktywnych wniosków, wykorzystywanych później w życiu publicznym, pozwalających poprzez unikanie błędów naszych antenatów doskonalić nas samych. Szukając odpowiedzi, sięgajmy więc do historii.
Mikołaj Tkaczyk |