Zamyślenia nad... WOKÓŁ 4 CZERWCA 1989 R.

ZNAD PISY

ROZMOWY KLIO...

Odsłon : 143920

(3 głosów, średnia ocena 5.00 na 5)


 

Wokół 4 czerwca 1989 r.

 

 

1 lipca 1945r. Rada Jedności Narodowej, utworzony podczas wojny parlament Polski Podziemnej, podjęła decyzję o samorozwiązaniu. Polska opanowana przez komunistów, z zerową szansą na demokrację, obecność Armii Czerwonej i krwawe represje „bezpieki” – ta rzeczywistość sprawiła, że RJN tego właśnie dnia, wydała dokument zwany „Testamentem Polski Podziemnej”.

 

 

 

 

W obawie przed biologicznym wyniszczeniem narodu, kwestionowała w nim skuteczność dalszej walki zbrojnej z komunistami, nawołując polskie społeczeństwo do pracy nad odbudową kraju zrujnowanego przez wojnę. Nie oznaczało to jednak akceptacji dokonywanych w Polsce zmian. Opublikowana przez konspiracyjne wydawnictwa deklaracja RJN zawierała również spis warunków, których spełnienie kiedyś, w przyszłości, będzie warunkiem odzyskania przez Polskę suwerenności wewnętrznej i zewnętrznej. Wśród tych postulatów znalazły się i takie, w których domagano się: opuszczenia terytorium Polski przez wojska sowieckie, zaprzestania prześladowań politycznych, swobody walki robotników w ramach nieskrępowanego ruchu zawodowego, oparcie powszechnego, demokratycznego nauczania i wychowania opartego na zasadach moralnych i duchowym dorobku cywilizacji zachodniej i naszego kraju, zniesienia systemu policyjnego, zapewnienia niezależności polskiej polityki zagranicznej, stworzenia pełnego samorządu terytorialnego, społeczno- gospodarczego i kulturalno- oświatowego.

Szansa na spełnienie tych warunków pojawiła się dopiero po 44 latach, gdy w 1989r. zachwiał się światowy system komunistyczny. Czymże więc był rok 1989 dla naszej najnowszej historii?

Niedawno na łamach „Rzeczypospolitej” prof. Andrzej Nowak zajął się przyczynami upadku komunizmu w tekście pod tytułem „Kto obalił komunizm?” ( „PlusMinus” – dodatek do „Rz” z 23 -24 maja 2009r.). Nie będę streszczał wywodów Profesora, zainteresowanych odsyłam do tego ciekawego artykułu. Pozwolę sobie jednak na kilka własnych uwag na temat przemian roku`89, zainspirowanych rozważaniami profesora Andrzeja Nowaka. Jak to się więc stało, że komunizm został obalony? Można wskazać różne przyczyny, łącznie z tymi, które uwzględnią wielki kontekst międzynarodowy, rolę Stanów Zjednoczonych itp. Ja ograniczę się do niektórych.

Pierwsza podobno została przewidziana już w 1984r. przez Anatolija Golicyna, sowieckiego szpiega, który przeszedł na stronę Zachodu. W tym właśnie roku wydał książkę, zapowiadającą udawany demontaż systemu w Europie Środkowej przez Moskwę. Czy demontaż miał być - jak pisał Glicyn – tylko wielką akcją dezinformacyjną (często słyszymy, że „komunizm wcale nie upadł, tylko się przepoczwarzył”), czy też świadomym samoograniczeniem, spowodowanym koniecznością poprawy koniunktury gospodarczej w dobie przegrywanego wyścigu zbrojeń? Nie chodziło oczywiście o całkowity rozpad imperium, a tylko o zmniejszenie kosztów związanych z utrzymaniem sowieckiej armii na wschód od Bugu, co oczywiście nie musiało oznaczać utraty wpływów politycznych. Stąd potem wziął się Gorbaczow i jego pierestrojka a także nieco wymuszona „głasnost”. Stąd odgórna (reglamentowana) rewolucja (szkoda, że w swoim czasie niemal bez echa przeszła znakomita książka Antoniego Dudka, pod takim właśnie tytułem – „Reglamentowana rewolucja” – wydana przez krakowskie Wydawnictwo ARCANA w 2004r.), która w Polsce przyjęła postać „okrągłego stołu”. W założeniach peerelowskiej władzy „okrągły stół” miał umożliwić tzw. konstruktywnej opozycji formalny udział w rządzeniu, co zapewniłoby parasol ochronny nad wciąż niezmiennymi, faktycznymi rządcami kraju…

Druga wizja przełomu roku `89 bliższa jest chyba naszemu powszechnemu widzeniu tych spraw. „Solidarność” w ciągu swego dziesięcioletniego istnienia spowodowała taką erozję systemu, że komuniści, przyparci do muru, musieli się poddać… Byłby to więc wielki sukces opozycyjnych elit, wspieranych przez społeczeństwo, które przy okrągłym stole (Okrągłym Stole?!), wymusiły ustępstwa na komunistach… Oni sami zresztą twierdzą, że nie musieli, ale wykazali się rozsądkiem, dobrą wolą, umiejętnością zawierania kompromisów i w ten sposób są takimi samymi twórcami polskiej wolności i demokracji, jak ich „partnerzy z opozycji”…

I wreszcie interpretacja trzecia. Według niej komunizmu w Polsce nikt nie musiał obalać, bo… komunizm przewrócił się sam. Zmurszały, skorumpowany, pozbawiony ideowego kręgosłupa, niewydolny ekonomicznie, musiał po prostu zniknąć. Wcześniej czy później. Ciągle to powtarza pewien mój znajomy emeryt (kiedyś robotnik), ze zdrowym rozsądkiem podkreślając, że „przecież za komuny to się nic kupy nie trzymało”.

Nie sposób chyba przesądzić o szczególnym znaczeniu którejś z tych dróg. Ale gdy dzisiaj oglądam naszą polską rzeczywistość, ze względnym (mimo wszystko) pluralizmem mediów, swobodą mówienia o przeszłości, rynkową gospodarką, wolnymi wyborami i naszą obecnością w Unii Europejskiej, to widzę na tyle wyraźną zmianę na lepsze (choć przecież nie jest to zmiana na „doskonałość”, która jest zawsze stanem postulowanym, ale nigdy nie osiągalnym), że również, tak trochę na własny użytek szukam odpowiedzi na pytanie - jak to było możliwe?

 

Pamiętam swój rok `89, gdy jako student UMK w Toruniu, poddawałem się fali dyskusji, wywoływanych przez podziemne gazetki. Okrągły stół to szansa na zmianę czy droga do niepotrzebnych ustępstw? A potem karnie szliśmy na strajk domagający się rejestracji Solidarności i Niezależnego Zrzeszenia Studentów. Uczestniczyliśmy w demonstracjach, krzycząc: „Nie ma wolności bez Solidarności” i „Lechu! Lechu!”, agitowaliśmy za kandydatami Komitetu Obywatelskiego… Wiece, ulotki, poczucie uczestniczenia w czymś ważnym i niepowtarzalnym. Wielka euforia, że oto zbudujemy coś nowego. Wolną Polskę.

Pisz

 

Tamta piękna wiosna pozostanie chyba również w pamięci mieszkańców Pisza. Pierwsza normalna (normalna?) kampania wyborcza, w której kandydaci na posłów i senatorów przyjeżdżali do Polski gminnej, aby walczyć o każdą kreskę… W zbiorach Muzeum Ziemi Piskiej znajduje się zdjęcie z tamtego czasu, przekazane przez członka Komitetu Obywatelskiego Witolda Szczecha. Na stopniach Starego Ogólniaka tłum ludzi zgromadzony wokół dwóch członków „drużyny Lecha”, kandydujących z województwa suwalskiego – Bronisława Geremka i Andrzeja Wajdy. Kazimierz Grusznis, Krystyna Ciotrowska, W. Sroka, S. Jermacz, Witold Szczech, Krystyna Rak, Danuta Szopińska… i inni… Jeszcze rok później, przy okazji pierwszych wolnych wyborów samorządowych staną obok siebie zgodnie, z wiarą, że teraz będą budować lokalną demokrację. Ale już niedługo część z nich pójdzie za Wałęsą, część za Tadeuszem Mazowieckim, niektórzy na lata zaprogramują w sobie obowiązek czytania wyłącznie „Gazety Wyborczej”, już pozbawionej znaczka „Solidarności”. Staną się sympatykami Unii Wolności, Porozumienia Centrum, Polskiego Stronnictwa Ludowego… Niektórzy powrócą do głosowania na siły postpezetpeerowskie. Inni pełni rozczarowań, na dobre dadzą sobie spokój z polityką…pisz2

Podziały i spory w demokracji to rzecz oczywista. Czy jednak równie oczywista jest wzajemna wrogość? Powszechny brak zaufania? Podejrzliwość? Tych „wojen na górze” spływających na nas, tu na dole, kaskadami frustracji, wyjaśnić się nie da samymi tylko poglądami politycznymi. Może należy ich szukać w spadku po komunizmie? A może rodziły się wtedy, podczas tamtej pamiętnej wiosny`89, gdy zafascynowani Okrągłym Stołem i perspektywą wyborów (jeszcze nie wolnych, ale już „prawie”) zbyt łatwo przechodziliśmy do porządku dziennego nad protestami „radykałów”, którzy wierzyli, że można walczyć o więcej. Lekceważyliśmy, a może nie rozumieliśmy ulotek, przestrzegających przed „zmową”, głoszących potrzebę dopuszczenia do negocjacji przedstawicieli innych, a nie tylko wskazanych przez Lecha, środowisk opozycyjnych. Nie twierdzę, że mieli rację. Ale może już wtedy po prostu brakowało dyskusji? A tymczasem, gdy z początkiem Okrągłego Stołu zbiegło się (czy przypadkiem?) zamordowanie przez „nieznanych sprawców” księdza Stanisława Suchowolca, to liderzy strony opozycyjnej woleli nie podejmować tematu, by nie storpedować rozmów (nie drażnić „partnerów”?). Znany dziennikarz goszczący w 2003r. w Muzeum Ziemi Piskiej przytoczył epizod swego spotkania z pewnym „pierwszoplanowym uczestnikiem drużyny Lecha”. W trakcie rozmowy pojawił się problem poważnej pauperyzacji, której doświadczy społeczeństwo w związku z wprowadzeniem reform gospodarczych. Czy ludzie się na to zgodzą? I wówczas ten „pierwszoplanowy uczestnik drużyny Lecha” miał podobno odpowiedzieć: „To my im nie powiemy”…

Czymże więc był upadek komunizmu? Kamuflażem? Reglamentowaną rewolucją? Zmową elit? Uczciwym kompromisem? A może to po prostu społeczeństwo, głosując w „okrągłostołowych wyborach” jak w plebiscycie, jednym, wspólnym pociągnięciem kreski zanegowało kandydatów kojarzonych z komunistyczną władzą. Ku zaskoczeniu zarówno obozu rządowego jak i „solidarnościowego”, stworzyło fakt dokonany. To dzięki Okrągłemu Stołowi możliwe były wybory 4 czerwca. Ale dzięki wyborom 4 czerwca można było wybrać „naszego Premiera”, rozwiązać PZPR, wyprowadzić Armię Radziecką z Polski, wstąpić do NATO i Unii Europejskiej! Może więc rację należy przyznać Joannie Szczepkowskiej, która na fali tamtego uniesienia, stwierdziła w swym słynnym wystąpieniu telewizyjnym „Proszę państwa, 4 czerwca 1989 r. skończył się w Polsce komunizm”. A niemal dokładnie dziesięć lat wcześniej, 2 czerwca 1979r. Jan Paweł II wezwał „Niech zstąpi Duch Twój! I odnowi oblicze ziemi. Tej Ziemi!”.

Waldemar Brenda

 
Proszę zarejestruj się by móc dodawać komentarze do tego artykułu.

Wydarzenia

Brak wydarzeń
Czy wydarzenia kulturalne w Piszu spełniają twoje oczekiwania
 
Maj 2012
N P W Ś C P S
29 30 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31 1 2